Ostatnio złapałam się na tym że jak już zakonczyly mi sie obowiazki szkolne to zamiast skupic sie na tym co powinnam zrobic na tym co mam do zrobienia albo na uregulwoaniu bierzacych spraw [postanowiłam:
a) zapisac sie na angielski dość wymagający
b) nqpisac email o praktyki
c) kontynuować dodatkowy hiszpański
d) dobrze ze nie pwoeikszylam sobie grafiku w pracy.. ale załapac sie na dodatkowe godizny w pracy
a skutki są takie że aktualnei brak chwili dla siebie a co gorzej dla Boga. o moim bywaniu a rczej nie-bywaniu w Duszpasterstwie chyba nie będę wspominać.
co skutkiem doprowadza do tego ze wszędzie jestem tylko nie wiadomo jak bardzo ejstem tam w pełni. myślę że to nie tylko mój przyapdek jest taki. nie kótre są bardziej subtelne.
brak mozliwosci prasowania bez ogladania filmu czy słuchania muzyki
brak nauki bez muzyki
jazda tramwajem bez rozmwoy przez telefon czy muzyki.
brakuje nam czasu tylko dla siebie
boimy się ciszy?
to w ciszy Bóg do Nas przychodzi.
bez CISZY nie usłyszymy odpowiedzi na nurtujące nas pytania.
w biegu możemy zagubić to co najwazniejsze. i stajemy się neiwolnikami zapełnaiczy czasu. boimy się dopuścić do siebie ludiz i słowa które moga przyjść w codziennej ciszy.
a cvisza jest nam nei zbędna.
Boże,
naucz mnie zatrzymywać się w tym biegu i otwórz moje uszy na CISZĘ.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz