piątek, 29 listopada 2013

wkładanie ludzi do "pudełeczka", 
zatrzymywanie się na pierwszym wrażeniu,
żartobliwe kierowanie uwag w ich stronę,
wszystko to "pomaga" nam trzymanie znajomości, rozmów, a nie zbliżanie się do drugiego człowieka.
jeśli kiedyś jednak się zatrzymasz i przyjrzysz się to zobaczysz JAK bardzo ludzie zaskakują, jak BARDZO mogą nam pokazać PRAWDĘ o nas samych, JAK bardzo są piękni,
murujemy swoje serce. a może zamurowaliśmy już dawniej, bo nie chcemy dać się zranić, a trzeba w byciu chrześcijaninem ciągle być OTWARTY i zgodzić się na 
LUDZKĄ niedoskonałość.
 nie kategoryzując ludzi nie nadając im "metek" musimy wchodzić w relacje, które mogą być niedoskonałe i mogą się kiedyś skończyć,
musimy być tego świadomi,
bo nie na drugim człowieku mamy polegać ale na Chrystusie. 

nawet najpiękniejsze relacje mogą się skończyć po to abyśmy nie polegali na sobie a polegali na Chrystusie,
najpiękniejszej naszej relacji.


poniedziałek, 11 listopada 2013

przebaczenie

znalezione w internecie:


Warto sobie przypomnieć św. Pawła, który pisał w Liście do Rzymian o tym, jak walczą w nim stary i nowy człowiek. Nowy człowiek ma wiele dobrych pragnień, ale kiedy pojawi się "stary człowiek" to Paweł robi to, czego nie chce. Podkreślam ten fragment, gdyż nie ma w nim akceptacji zła i grzechu. Nie jest też łatwym usprawiedliwianiem siebie, ale poddaje nam istotną wskazówkę dotyczącą żalu za grzechy i winy. Otóż, jeśli popełnię zło i zaczynam na siebie krzyczeć, wyzywać siebie samego ("A obiecałem… a czemu znowu to zrobiłem… a jestem taki i owaki…") to nie ma we mnie żalu. Prowadzi to tylko do poniżania siebie samego, do niszczenia siebie a nie do dojrzałej odpowiedzialności za zło! Zamiast krzyczeć na siebie powinienem powiedzieć jak św. Paweł: "Tak, ja to zrobiłem. To mój grzech. Tobie go Boże oddaję. Pomóż, bo sam nie dam rady…"
 
Skoncentrowanie na sobie nie prowadzi do prawdziwego ŻALU za winy i grzechy, ale co najwyżej do niszczącego nas POCZUCIA winy.



warto pamiętać.

czy niszczymy siebie czy żałujemy za grzechy.
niszcząc siebie zezwalamy na dalszy spadek w dół.
zezwalamy na działanie złego.

poniedziałek, 4 listopada 2013

powiem Ci coś,
jeśli Cie coś dręczy i męczy
jeśli jest coś co powraca do Ciebie
jeżeli jesteś zmęczony to atakuje Cię to znowu to poweim Ci że
że najprawdopodobniej nei oddałeś tego Chrystusowi, albo nie wybaczyłeś sobie tego albo Go za to nie przeprosiłeś.
zacznij od spowiedzi. Nie wiesz jak? opisz słowami. nie musisz tego nazywać. SPOWIEDŹ to spotkanie z CHRYSTUSEM. On Cię zrozumie. Wyraź co czujesz czego nie umiesz nazwać hasłem opisz emocje.
i oddaj to Chrystusowi.
Szatan kocha nie domknięte furtki. luki w naszych ścianach i murach, czarne zakątki.
oddaj CHRYSTUSOWI.

a dziś.
powiem Dziękuję.
A.

piątek, 1 listopada 2013

to tu to tam.

tak właściwie to zaczęłam pisać w innym miejscu. ale tu zostaje jakiś sentyment. z tym co tu napisze.
sporo się dowiaduje ostatnio.
konfrontuje się z tym czego nei rozumeim albo nie przyswajam w swoim życiu.
jakoś zawsze miałąm poczucie, że muszę wiedzieć co dalej. jaki jest mój cel życiowy. co chce osiągnąć i od razu w pakiecie odstawałam ogrom poczucia że coś ze mną jest nie tak skoro nei wiem co jak gdzie i dlaczego w swoim życiu chce robić. Wiem, że Bóg nas powołuje że wybrał nas juz w łonie matki do jakiegoś celu do czegoś co nas uszczęśliwi on wie do czego ejst nasze serce stworzone. a jednoczesnie nigdy nie zwalniało mnie z poczucia że JA NIE WIEM JAKI JEST CEL.

ale z tym co sięd zieje teraz postanowiłam inaczej.
postanowiłam patrzeć na dziś na najbliższy tydzień, traktować każdą neidzielę jako sylwester. z czystym spojrzeniem na dzień. na tydzień. nowe działania wykorzystywanie czasu i wszystkiego obok siebie jak najlpeiej.

ale znowu musiałam się puknąć w głowę...

Duchu Mądrości,
pozwól mi dostrzec do czego zostałam powołana...


a odkrycie powołania zostanie rpzed nami odkryte jeśli na wszystko powiemy Tak i przytulimy się do serca Ojca.

dobrego czasu!