wtorek, 15 września 2015

zachwyt.

Oglądam zdjęcia z wyprawy próbuje złapać jakieś myśli i ułożyć. Może wreszcie poukładać je i wybrać te które mogłabym komuś bliskiemu pokazać? Mama pytała już dwa razy, a jakoś nie było czasu.
Pamiętam rozmowę w Bolonii z Janem Łukaszem, który nie mógł pojąć czemu jesteśmy zmęczone skoro mamy wakacje. Teraz powiedziałabym mu, że oprócz ciągłego szukania noclegu/jedzenia/kolejnego miejsca do zobaczenia/, że zmęczona jestem zbiorem wrażeń. Z tym wspomnieniem nakłada mi się wspomnienie jak obie siedziałyśmy w parku w Padwie. To były pierwsze dni, a my po obejrzeniu kaplicy Scrovgnich, siedziałyśmy w parku. Niby żartem, niby serio pozowałam do zdjęcia, któremu można nadać tytuł/lub # :) "tyletupięknacudówsłońcamiłychludzityledobregojedzeniatyletyletyletyleże....jajużnieogarniam"!



Nie da się ukryć, Byłyśmy dzielne i się starałyśmy. Oglądać, zwiedzać, poznawać, przekraczać siebie, dobrze się bawić, ale... udało mi się prawie zasnąć ze zmęczenia na schodach w Pisie, udało nam się pojechać na dwa dni, aż do Cuneo.. i tam nic nie robić, zasnąć w krużgankach kościoła w Bolonii - bo po prostu czasem zachwyt, piękno w pomieszaniu ze zmęczeniem podróży i to co dobrego doświadczasz od ludzi staje się tak silne, że trudno Ci to w sobie pomieścić, To jest jedno z zadziwiających rzeczy, które tam doświadczyłam  - zachwyt nie do ogarnięcia.





wtorek, 28 lipca 2015

prawie podsumowanie..

Trudno ogarnąć po powrocie co się dzieje wokół mnie. Tyle opowieści rodziców, taty, znajomych, brata czy w pracy o podróży. Przyszła własna decyzja i własna podróż. Pojawił się kompan do podróży i tak z Dominiką spędziłyśmy dwadzieścia cztery dni lipca we Włoszech.
wyruszyłyśmy o 7 rano 1. lipca, wróciłyśmy o 12.  - 24. lipca.
Podróż do Włoch zajęła: 26 h 
Z Padwy ruszyłyśmy około 18 w środę, w piątek w Łodzi w południe stałam na rondzie Lotników Lwowskich, zastanawiając się jak dotrzeć i jak się podróżuje po Łodzi.

Korzystałyśmy z różnych noclegów: od akademika, po spanie na dziko, campingi, hostele, B&B, spanie w Oratorium na sali gimnastycznej, aż mieszkanka-pokoje-wille korzystając z Couchsurfingu.

Podróżowałyśmy różnie: autostopem - Tirem, osobówką, polskim PKS, Bla Bla carem, komunikacją miejską, Megabusem (polecamy odpowiednik Polskibus!), pociągiem, 

Bardzo mnie zastanawia ile przebyłyśmy kilometrów, ale tego się nigdy nie dowiem ;)
Ile pieniędzy wydałam? nie wiem ;) na lody to pewnie kosmicznie dużo :)




Byłyśmy w:
Padwie 
Treviso
Florencji
Pizie
Sienie
San Quirico d'Orcia

Montepulciano
Asyżu
Lerici
Cinque Terre
Cuneo
Turynie
Boloni

Marzy mi się podsumować to wszystko jeszcze w kilku słowach, powrót do rzeczywistości nie jest taki łatwy jak myślałam.

sobota, 25 lipca 2015

W DOMU!

Za nami już powrót do domu, przez ten czas trudno było mówić o pisaniu czegoś lub dawaniu znaku, że żyjemy. Tak na prawdę trochę nie ogarniam jak duże szczęście miałyśmy. Fakt, podróż wyczerpująca, ale ogrom życzliwości i pomocy jaki otrzymałyśmy jest niesamowity.
Niektórzy nie wiedzą.. ale udało mi się drugiego dnia w Padwie zgubić dokumenty.
Nasza podróż z tego powodu musiała się zakończyć w Padwie by rodzice na wszelki wypadek mogli przesłać paszport. Wolałam go mieć, bo w końcu wracałyśmy autostopem.
Spędziłyśmy trzy dni w Padwie - dzięki gościnności Dominiki i Miriam i Ali.
Upał był taki, że właściwie jedyne co robiłyśmy to próbowałyśmy przetrwać :)
W końcu doszło do tego, że w środku parku zaczęłyśmy się oblewać wodą ;) odstraszając wszystkich i powodując ochłodzenie na kilkanaście minut ;)

Powrót poszedł bardzo sprawnie.
Ruszyłyśmy w ten upał około 16, było kosmiecznie gorąco - pot się z nas lał (dosłownie), przedzierałyśmy się przez krzaki i widziałyśmy tęcze kiedy pan podlewał swoje pole (wolę nie wiedzieć jaką substancją :) ).
Po ogarnięciu się, ustaleniu właściwiej strony świata w którą chcemy jechać, zaczęłyśmy łapać stopa i tak dzięki Filipowi, Marcinowi Markowi miłej rodzinie z Gdańska i ... niestety imion wszystkich nie pamiętam dotarłyśmy do Polski.
Rozmowy i troska o to, żebyśmy miały jak dalej jechać była niesamowita, oni sami próbowali szukać nam dalszego transportu, a Fillipo nawet dzwonił do Dominiki, żeby dowiedzieć się czy wszystko ok.
Napiszę jeszcze pewnie post o couchsurfing, albo trochę więcej szczegółów, ale muszę trochę wrócić sama do siebie ;)

p.s.

Po kilku godzinach Marcin stwierdził, że powinnam znaleźć sobie faceta z Tirem, szczerze mnie ta wizja ubawiła - plan jest dobry - mąż jedzie w trasę bierze mnie wysadza ja zwiedzam on rozpakowuje towar wraca po mnie a ja będę na butli gazowej gotować mu obiad.
plan jest, szukam Tirowca :D

wtorek, 21 lipca 2015

gorąco?

kwestia czy jest goraco we Wloszech?
Nico, Włoch, po spacerze w Turynie zszedł prawie z tego świata i musiał sie wykąpać w fontannie, a pitem przyszedł spać na trawie.
Cudem przeżył.
Victorio z chęcią zjadł  z nami kolację, aleo 6 rano uciekł nad morze.
Jan Łukasz poszedł z nami na spacer tylko nocą w Bolonii. Na myśl o tym, że chcemy zwiedzać Bolonie w dzień powiedział, że ma nadzieje, że to przeżyjemy. On rano uciekł z miasta.
Dominika C. o północy  siedziała w jednym miejscu wachlując się próbowała przeżyć.
Od wczoraj znowu jesteśmy w Padwie. Najmilej jest w supermarkecie albo w cieniu.
Chyba jest gorąco.

sobota, 18 lipca 2015

Turyn

Czasami mam już dość odwiedzania i zwiedzania, dlatego Turyn to miła odmiana.

Turyn to nowe smaki,
Zdobyty przepis,
Nauka Włochów języka polskiego,
Śmiech do łez,
Długi spacer,
I miła kolacja na balkonie.


Wczoraj z Nico i Dominiką robiliśmy eksperyment. Z niewiadomych przyczyn jak widzą mnie Włosi zaczynają mówić po angielsku, a jak widzą Dominikę zaczynają mówić po włosku.
Zbadane naukowo, przyczyny jeszcze nie odkryte.

Nowy kierunek: Bolonia.

piątek, 17 lipca 2015

Bóg jest szalony.

Jeśli myślisz ze ludzie są źli to wyjdź na drogę i poproś by Cię zabrali DO twojego celu,
Jeśli kiedyś pomyślisz ze Bóg o Tobie zapomniał idź przed siebie otwórz się na to co będzie a nagle wyladujesz tam gdzie po cichu marzyłeś
Jeśli kiedyś myślałeś ze nie masz w sobie dobra i bariera językowa to za dużo uśmiechnij się do drugiego człowieka i zobacz się co się stanie
Jeśli myślisz ze marzenia się nie spełniają po prostu podejmij decyzję. Powiedz o niej komuś.
Pieniądz się znajdą
Czas się znajdzie
Podejmij decyzję i zaryzykuj.
Bóg ma szalone plany dla Ciebie jeśli tylko otworzysz serce i ręce na Jego działanie. Nie ograniczaj Go swoim działaniem. Bądź jego narzędziem, przekaz jego miłość dalej. Nie siłą, po prostu swoją postawą.

środa, 15 lipca 2015

Camping

Życie na Campingu
Pani co prasuje mężowi koszule,
Ludzie co przybyli z daleka przywitaja Cię  miłym słowem
 Dziadek co ma wnuczka "na barana " i chodza po basenie
Pranie co suszy się na sznurkach
glosne rozmowy Pań przy toalecie
Radość dzieci co wymyslily sobie zabawę  skacząc na chodniku
"Pielgrzymki" ludzi w szlafrokach do łazienek
Panowie co grają w bile
Panie które przyglądają się im uważnie
Ludzie co porozmawiaja z Tobą o podróż

takie to życie na Campingu.

Siesta

Planowanie 15. Dzień

14 dni.


Czasem szczęście które w Nas jest przerasta pojemność naszego umysłu.
Jeden z misjonarzy kiedyś powiedział jestem szczęśliwy ale nie koniecznie zawsze zadowolony.
Jestem szczęśliwa i zmęczona.
odpoczywamy.
Podziwiamy góry.
Odpoczywamy.
14 dni w ciągłej podróży
To już GARSTKA   wspomnień ;)

wtorek, 14 lipca 2015

Lerici, Cinque Terre

<Domi>
2 tygodnie w podróży to bardzo długo. Codziennie w ruchu, codziennie nie do końca wiesz czy wszystko się uda, codziennie śpisz w innym miejscu  codziennie nowi ludzie najczęściej widziani tylko w przelocie, a nawet jeśli spędzasz z nimi więcej czasu nie przywiązuj się bo są dani tylko na chwilę i jutro wasze drogi się rozejdą.
Bywają też chwile doskonałe i te wyczuwa się od razu, z pełną świadomością, że to właśnie tu i teraz, że to właśnie ten moment. Jak wczoraj wieczorem gdy już wykąpana stałam na balkonie, popijałam mrożoną herbatę, a pode mną rozpościerało się Lerici, nasze prywatne Cinque Terre, nadmorskie miasteczko, otulone ciemnością i jasnymi punkcikami światła. Wtedy wiesz, że warto było. Wtedy przez chwilę masz wszechświat u swoich stóp i jedyne co ciśnie się na usta to dziękuję.

niedziela, 12 lipca 2015

Asyż

Asyż byl jak prezent ;)
Miasto ma tyle zmian w terenie, że dziś mam zakwasy

Posiadanie plecaków okazało się pewną zaletą. Mało kto z takimi plecakami pakuje się w miasto, wiec nas to trochę wyróżnia. Pijąc obowiązkową poranną kawę zaczepiała nas Simone - zakochana w Asyżu Niemka, obecnie mieszkająca w Lizbonie -
Zaproponowała nam przechowanie bagażu.  Dzięki niej mogłyśmy na spokojnie zwiedzić Asyż.
- Tomek opowiedział o swojej pracy na misjach w Kazachstanie i dzięki niemu mogłyśmy obejrzeć klasztor franciszkanów.
- miasta są piękne o poranku
- we Włoszech campingi mają baseny :) - poranna kąpiel zaliczona :)

Zdjęcia
Zimne espresso z odrobiną czegoś dobrego zawsze dobrze zrobiony ;)
Nie wiedziałam że zdjęcia panoramiczne robione Samsungiem, aż tak dobrze oddają to co widzimy
- mieszkańcy Asyżu mają piękne mini ogrodeczki i oznaczenia domów.

piątek, 10 lipca 2015

Toskania

Na szybko informacja o lokalizacji :)
Wyjechalysmy na wycieczkę ze Sieny po mniejszych miejscowościach w Toskanii.
W jednym z Kościołów (Tato dziękuję za flagę przy plecaku !) podszedł do mnie Polak i zapytał gdzie jedziemy. Na moje "nie wiemy" i krótkiej rozmowie zaproponował zabrać nas do Asyżu ! Szybko zmieniłyśmy plany. Po drodze pojechaliśmy do Montepulciano i mad jezioro (!!!!).

Zabral Nas przemiły człowiek ;) jak przypuszczałam jest Księdzem, a właściwie misjonarzem z Kazachstanu. (Powiedział nam to 5 min przed celem podróży :) ) Przyjechał do Asyżu po kamień węgielny do kościoła który buduje na misjach.

-> Nocleg w namiocie w gaju oliwnym na dziko. Trochę strachu ale pięknie.

Zachwytom, zaskoczeniom, okrzykom radości (przepraszam Dominika ;) ) nie ma końca.

Nasz Bóg jest dobry. Jego dobroć jest ogromna.

Zdjęcia :
stopy juz w paski słoneczne
Zaskakujące rzeźby w Pianza

Zdjęcie z biblioteki w Sienie.
Księgi z XV w.

poniedziałek, 6 lipca 2015

Florencja

Dalszym tropem szukania dobrych  Granit ruszylysmy  w niedziele do Florencji.
(No i  jest jeszcze kilka innych powodów żeby tu przyjechać) .

Zdecydowanie nie jest przereklamowana panorama miasta. Widok z góry  na Florencje jest niesamowity, obiecuje turyście coś niesamowitego. Zachęca do zwiedzenia uliczek i zanurzenia sie w miasto.
Dzięki temu że śpimy pod Florencja udało się zjesc w prawdziwym włoskim barze  śniadanie stojąc przy barze i obserwując jak młoda Włoszka idealnie pieni mleko do kawy.

Luźne wnioski;
Florencja po niedzieli z turystami protestuje i poniedziałek jest dniem zamkniecia wszystkiego
W Florencji spotykalysmy kilka miejsc gdzie stoją tablicę upamiętniające dawne Kościoły - "ex-chiesa"
Warto choć chwile wcześniej wstać i zobaczyć Florencji z mniejszą liczbą osób.

Powoli myślimy co dalej.
Może Piza albo coś mniejszego ;)
Drogi Tato, drodzy Czytelnicy
Warunki pisania nie są łatwe wiec z góry przepraszam za błędy ortograficzne
Sztukę szukania darmowego internetu  opracowałam do  perfekcji. Pisania na komórce jeszcze nie ;)

sobota, 4 lipca 2015

Życie jest proste.

Espresso
Malina - limonka - kruszy lód - granita
Papryka - cukinia -Ripiena
Pesto pistacjowe - karmel z ricotta - lody

Fragolino


Życie jest proste
Cień jedzenie cień jedzenie

piątek, 3 lipca 2015

Impresje Ani Królicza wyspa.

4. Mam zagwozdke.
Piękne miasto. Otaczają je mury, które już nie jedno widziały. A za nimi od razu jest " wysypka"na której biegają króliki. Takze Rude Króliki.
A miejsce nazzywa sie półwysep szczęścia.
Skad ktoś wziął tyle królików i wpadł na pomysł żeby je tam wypuścić? :) wyglądają na szczęśliwe :)
* jak ktoś to czyta i jak ktoś wyjaśni mi skąd to się tam znalazło wyślę mu ekstra kartkę :) *
5. Znalazłam dwa pomniki rowerzystów. Kolejny dowód na to ze lepiej być we Włoszech rowerzystą niż turystą
6. Jedzenie spożywane podczas siedzenia na murach, chodnikach smakuje dużo lepiej.
7. Z odkryć kulinarnych. Tu wszedzie jest cukinia ! Słoneczna cukinia . Prez przypadek jadłam kawowa granite. Bajka!
<mam teorie ze im miejsce wygląda mniej turystycznie im skromniejszy wygląd tym lepsze jedzenie :)>
Sprawdzimy!
Z odkryć w supermarkecie: są wafelki z nutella! mniam!
szukając wody mineralnej Należymy sklep etniczny także z polskimi produktami :)

Pierwsza pizza we Włoszech zaliczona ;D !!!

All'improviso

<Domi>
Dziś niespodziewanie znalazłyśmy się w Treviso poleconym przez współlokatorkę współlokatorki Dominiki. Tym razem plan działania był jasny i się sprawdził: po pierwsze informacja turystyczna w celu skoordynowania dalszego szwędania się, po drugie włoskie smaki czyli to, co tygryski lubią najbardziej, po trzeci tylko odpowiednia dawka odpoczynku może nas uratować przy 38stopniach w cieniu gdy myśli uciekają w głąb czaszki żeby schronić się przed upałem.
Impresje:
1) włoska pizza: taka prawdziwa, najlepsiejsza, na kawałki. Podróżowanie w dwie osoby się opłaca: 4 rodzaje wypróbowane :) Wygrywa pizza z bakłażanem, cukinią i papryką
2) rowery, a zwłaszcza Pani w słomkowym kapeluszu i krótkich włosach w długiej, kremowej sukience- zdjęcia brak bo przemknęła po ocienionej uliczce i zniknęła za rogiem
3) włoska elegancja, czyli jak oni to robią: upał, nie upał,  a rowerze czy na pieszo sukienka i biżuteria musi być. Spodnie długie, ale zwiewne, podobnie koszule
Ok, na dziś koniec. Same obserwacje bo głębsze myśli nie dowierzają deszczowi, który zakończył nasz dzień i ciągle jeszcze nie wychłynęły. Cudowny, spacer w ciepłym deszczu. Mniam.

czwartek, 2 lipca 2015

Każde działanie zaczynaj od porządnego śniadania

Trudno ogarnąć trzy godziny  nocleg w namiocie na stacji benzynowej. Podróż tirami i bycie w Padwie i przed 9.

Na razie brak planu.
:)

Zmeczenie zachwyt zmęczenie zachwyt

Potrzeba snu i przystosowanie do upału towarzyszyła mi cały dzień. Wczoraj Przed 8 było już 25 stopni.  Teraz jest 39.
Zmęczenie to taki mały potwór który nie wiesz kiedy się i jak objawi. Pojawia się znienacka w braku uśmiechu czy sile na kolejny zachwyt.  A w Padwie jest czym się zachwycać.  Myślałam że jest dużo mniejsza.  Jak się skupisz tylko na bazylice św Antoniego dużo możesz stracić . Nie można przestać się zachwycać. Typowe włoskie wąskie uliczki.  Małe grupki Włochów skupionych przy barze na szybkie espresso. I przepiękne balkony i tarasy które wprost zachęcają by późnym południem rozkoszować się tam kolacja.  To miasto rowerzystów.  ZDECYDOWANIE mniejsze prawa masz tu jako pieszy i mniejszy chodnik niz wyznaczone pasy dla rowerow. Lub po prostu jedz z Włoskim temperamentem.
Spalysmy u Dominiki z którą jutro może zobaczymy kawałek Padwy.
Dziś  Ze względu na upały wybrałysmy autobus (z klimatuzacja, są na prawdę tanie) do Treviso.

;)
Jest pięknie!

P.s.
Moda na sukces po włosku brzmi bardzo zabawnie ;)

Posiadaj tylko wielkie prośby.

To niesamowite ! Najpierw podróż busem do Piotrkowa Milena i Michał znajomi Domi "podrzucili" nas do Wiednia bo sami jechali na urlop potem  czas oczekiwania 15 może minut i transport do pięknej Słowenii . Mateusz (mamo nie czytaj)przekroczył prędkość światła zjadł polska Krowke i wysadzić nie daleko Maribor.   Obie widziałysmy Slowenie pierwszy raz. Jest piękna.  Czekalysmy na Andrew . Zdecydowanie był nam pisany. Jak on to ujął?  Jego kraj to raj ;) pardaise ;) i mówił to tak emocjonalnie ze dal nam dawkę dobrego zastrzyku energii i uśmiechu no i oczywiście tez jego teksty  ze on nie może pracować w biurze bo on jest człowiekiem i potrzebuje słońca. 

Dziś pomyślałam że nie da się złapać stopa w 15 min po wysiadce . Da się.  I bardzo poczułam ze trzeba mieć wielki pragnienia a Bóg się zatroszczy

Ogrom dobra dziś na kazdym skrawku dnia.
Bo była chwila paniki i nagle kolejny Slowenczyk nas uratował z środka Ljubljany.
Zawiózł na stacje . Czekamy na jutro.
nic oryginalnego. Ludzie są po prostu dobrzy.

środa, 1 lipca 2015

Różne smaki

We Włoszech mieszają się różne smaki, ktore  łącza się z nowymi krajobrazami, nowymi doświadczeniami i nowo poznanymi ludźmi.
smak lodów  - gorgonzola z orzechami miesza sie ze wspomnieniem o tyn jak siedzialysmy w lodziarni w ktorej pojawiali się ciągle nowi ludzie, którzy chcą dokładnie tego co My. Choć na chwilę się o chłodzić i zapomnieć o bezlitosnym słońcu w Toskanii.
lody o smaku zielonej herbaty wymieszały się z zaskoczeniem i ogromnym wrażeniem, ktore zrobiła na Nas Katedra we Florencji, kiedy pierwszy raz ja zobaczylysmy.
Lody o smaku ryżu przeplatają się z doświadczeniem tego ilu Polaków było we Florencji.
Lody o smaku limoncello są wplecione w nowe doświadczenie Pizy, która oprócz słynnej Krzywej Wieży oferuje o wiele więcej ciekawskim turystom.
Smak granity melonowej jest wpleciony w warkocze Ali i Dominiki Cichej, które z nami spędziły kilka dni.

wtorek, 30 czerwca 2015

Zaczynamy!

Byłam specjalnie przed podróżą na Mszy u dominikanów.
Uznaje to za początek tej niezwykłej podróży, Ojciec Dominikanin przypomniał wczoraj ze mamy się Nie Lękać. 

Jeśli Chrystus jest w w środku Nas to jeśli nawet milczy to On jest.

Jest może trochę strachu, ale chyba a więcej ekstytacji  z okazji Realizacji Marzenia.
Przypominamy : dwie uśmiechnięte  Polki ruszają do Italii.  Jeśli spotkasz je na drodze zabierz je choć kilka kilometrów do przodu odwdzięczą się modlitwa i uśmiechem. 
Ruszamy  Muminem ! 

wtorek, 6 stycznia 2015

nie chce mi się.

Zamieszkało u mnie .. Nie chce mi się,
się się się się...
i ono sobie mieszka i rośnie i co raz bardziej jest bezczelne. bo nic już nie mówi czasem tylkko samo po prostu się żywi, moim zmęczeniem kolejnym filmem i serialem i tak sobie u mnie mieszka.
paskudnie duże się robi co raz trudniej je wykopać.
bo ono wie kiedy jestem zmęczona, kiedy muszę podjąć wysiłek i ono wtedy się zaczyna krzątać.

Moja mama na pytanie: chce Ci się wieszać pranie? bo jak nie to ja to zrobię..
mówi: nie ma że nie chce mi się. trzeba to trzeba.

więc nie u każdego to mieszka, albo mieszka wszędzie tylko nie wszędzie sobie króluje.
a wpakowałabym to nie chce mi się w pudełko i wysłała w kosmos.
albo: adresat: czarna dziura

tylko że nie chce mi się?
bo jak by mi się CHCIAŁO to by dawno to się już zmieniło.
więc dlaczego marnuje tyle wspaniałych godzin życia?
więc dlaczego nie rozwijam nowych pasji?
więc dlaczego nie zdaje egzmainów?
więc dlaczego kończe działanie na wpisaniu czegoś w kalendarz?
więc dlaczego pisząc to myślę: a możeby obejrzeć kolejny odcienek serialu.. no i co że jutro egzamin.

może to nie chce mi się trzeba włożyć do pudełka i najpierw ośmieszyć? wyśmiać?
bo jak siedzę i słyszę jak ktoś mówi o swoim życiu to MI SIĘ CHCE.
bo jak słyszę jakąś konferencję to MI SIĘ CHCĘ
bo jak jestem na spotkaniu w Warszawie u salezjan to MI SIĘ CHCE

a jak przychodzę do domu to : MI SIĘ NIE CHCE. bo jak jestem SAMA to mi się nie chce sobie wychodzi. na środek mojego pokoju i MI SIĘ JUŻ NIC NIE CHCE.
więc jak mnie znasz to CI mogę to powiedzieć:
jak by to było nie karmić NIE CHCE MI SIĘ?
wiem co u mnie ono lubi:
jak wydaje bez sensu pieniądze i na tym się skupiam, a pracuje więcej choć mogę mniej i karmie zachcianki NIE CHCE MI SIĘ
jak bezsensu marnuje czas
jak po raz kolejny nie robie tego co sobie obiecałam.
jak jestem sama
jak skupiam się na gadaniu a nie działaniu

więc pakuje Cię w list to NIE CHCE MI SIĘ .
SIĘ SIĘ SIĘ.
tak kręcimy SIĘ wokół SIĘ i już nam nic SIĘ nie chce.

więc co mogę zrobić DLA KOGOŚ? w tym roku?
więc może to w końcu BÓG  będzie dla mnie w tym roku najważniejszy?
więc może w końcu rozwinę swoje talenty i aby były pożytkiem dla INNYCH?
dla kogoś, Bóg, dla innych.
może się zmienię na DAR DLA DRUGIEGO CZŁOWIEKA?

NIE CHCE MI SIĘ nie lubi R-A-D-Y-K-A-L-I-Z-M-U !
więc czy w końcu zdobędziesz się na NIEGO?

więc może dla Ciebie to głupie pytanie ale chyba sam wiesz co sobie w nie wstawić.
jak by wyglądał mój dzień bez seriali i filmów oglądanych godzinami?
a może bardziej ogólnie?
CZEMU POŚWIĘCASZ NAJWIĘCEJ CZASU ?
 CZEGO NIE UMIESZ SKONTROLOWAĆ W SWOIM ROKU ?
JAKIE WYDAJESZ OWOCE PO TYM ROKU?

i po prostu zapytam sama siebie i także Ciebie,
CZY DASZ W KOŃCU BOGU ZROBIĆ COŚ PIĘKNEGO ZE SWOIM ŻYCIEM?

wyślij ze mną NIE CHCE MI SIĘ w czarną dziurę :)