czwartek, 25 grudnia 2014

Narodziłem się!

Narodziłem się NAGI, mówi Bóg, abyś ty potrafił wyrzekać się samego siebie.
Narodziłem się UBOGI, abyś ty mógł uznać Mnie za jedyne bogactwo.
Narodziłem się W STAJNI, abyś ty nauczył się uświęcać każde miejsce.
Narodziłem się BEZSILNY, abyś ty nigdy się Mnie nie lękał.
Narodziłem się Z MIŁOŚCI, abyś ty nigdy nie zwątpił w Moją miłość.
Narodziłem się W NOCY, abyś ty uwierzył, iż mogę rozjaśnić każdą rzeczywistość spowitą ciemnością.
Narodziłem się W LUDZKIEJ POSTACI, mówi Bóg, abyś ty nigdy nie wstydził się być sobą.
Narodziłem się JAKO CZŁOWIEK, abyś ty mógł się stać dzieckiem Bożym.
Narodziłem się PRZEŚLADOWANY OD POCZĄTKU, abyś ty nauczył się przyjmować wszelkie trudności.
Narodziłem się W PROSTOCIE, abyś ty nie był wewnętrznie zagmatwany.
Narodziłem się W TWOIM LUDZKIM ŻYCIU, mówi Bóg, aby wszystkich ludzi zaprowadzić do domu Ojca.”
/Lambert Noben – „Orędzie z Groty Betlejemskiej”/

wtorek, 16 września 2014

Jestem Kobietą i będę pisać do i dla kobiet.
kiedyś usłyszałam od kogoś dla mnie ważnego że nigdy nikogo nie pokocham póki sama siebie nie będę kochać.
powiedzmy sobie szczerze to po prostu brzmi mądrze, ale co z teog że kilka osób CI powie pokochaj siebie? jak nei wiesz jak to odnieść to rzeczywistości.
sam Bóg mówi do Nas - kochaj bliźniego jak siebie samego.  kolejne mądre słowa, ale po co?
jak siebie samego?
ja sama jestem obrazem Boga. jego ukochaną córką. jego obrazem. czyli obrazem jego Miłości. siebie kochać to znaczy Jego kochać.
u mnie to długi gdzieś rozpoczęty proces. czy jestem coś warta czy coś znaczę czy świat jest dla mnie?
Ktoś kiedyś powiedział: Bóg nie stworzył Cię z kaprysu i na złość trochę gorszą od kogoś obok Ciebie. On stworzył przecudowne  i pełne dzieło. takie Jego 10000000 %
i zaczęłam od samych podstaw. Jestem kobietą i to w sobie mam kochać. Jestem córką moich rodziców i to mam pokochać. Mam takie a nie inne talenty i to je mam odkryć i nimi się zachwycić. Mam własną przeszłość i to ją mam zaakceptować. Mam teraźniejszość i to ją mam odkrywać i to nią mam się fascynować. Mam swoją przyszłość i to ją muszę zdobywać.a nawet to że mam proste wyjątkowe imię i ono mnie określa.
Anna znaczy Łaska.
rozłóż to co masz na czynniki on w pełni z miłością Cie stworzył. wyciągnij do niego dłoń słowo módl się z prostotą a On przyjdzie.
Bóg jest gentlemenem On na siłę do Twojego życia nie przyjdzie daj mu szansę wejścia w Twoje życie, modlitwą zaproś go powtarzaj proste słowa a On już dalej wie co zrobić by Twoje życie było PEŁNIĄ. POWIEDZ MU O CODZIENNOŚCI a On w nią wejdzie.
daj Bogu zaszaleć nie ograniczaj Go.

https://www.youtube.com/watch?v=O1-4u9W-bns

I won't give up on us 
God knows I'm tough enough
We got a lot to learn
God knows we're worth it

I won't give up on us
Even if the skies get rough
I'm giving you all my love
I'm still looking up

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

prosta myśl na dziś,
Czy Bóg uzdrawia Cie w przeszłości przyszłości czy teraźniejszości?

"Twój najważniejszy moment życia jest WŁAŚNIE TERAZ".

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Wiecie co uwielbiam w życiu?
Ciągłe odkrywanie. Ciągłe nowości ciągłe zaskoczenia od Boga.
Nowości.
Kiedyś myślałam że powołanie to małżeństwo, kapłaństwo .
Potem odkrywasz że to coś piękniejszego ze to plan na Ciebie. To miłość Boga do Ciebie to poszukiwanie odkrywanie.  Ale myślałam że do czegoś jednego wyjątkowego.
A teraz usłyszałam że ciągle Cie Bóg  powołuje. Nie kończy dzieła. On ciągle na nowo powołuje.
jeśli powołał CIę do małżeństwa to powołuje Cię do małżeństwa potem może do ewangelizacji do wychowywania do ... i tak ciągle na nowo!!!

A na koniec powołuje Cię do Wieczności.

sobota, 29 marca 2014

nie pisałam.
a powinnam, pisanie daje mi ukojenie, pozwala nabrać dystansu.
odciąża.
w zawirowaniach zagubieniu
wymyślamy historie teorie. może bardziej moze całkowicie prawdziwe. ale otaczamy się teoriami:

 jak wyjść z kryzysu, jak teraz zmienić siebie i swoje życie jak stać się nagle lepszym. obietnice, czasem wszystkich sie pilnujemy i odgradzamy od tego co najważniejsze, czasem wszystko nam się nie udaje i popadamy w kolejny dołek.
zapominamy że najpierw najważniejsza jest modlitwa. Bóg.
żadna teoria nic nie zmieni. żadne posty i jałmużna nie otworzą nowej drogi. jeśli najpierw nie będzie modlitwy.
Żyj na jego chwałę.
Żyj tak aby ludzie chcieli go poznać patrząc na Ciebie.
Jesteś jego narzędziem.


"Samochód nie wie czemu jest samochodem. tylko jego stwórca wie do czego go stworzył"
polecam film nierozerwalna więź. może to nie film na skale oskara. ale wart tych dwóch godzin życia.
czasem życie daje Ci w kość byś nauczył się żyć jak trzeba.

wtorek, 28 stycznia 2014

czytałam ostatnio książke pt.: Rozwój, jak współpracować łaską - Moniki i Marcina Gajdów.
i nei mogę wyjść z zachwytu. patrze po przeczytaniu na tą książkę i nawet nei umeim opsiać słwoami ile tam mądrości i prostej.. dobroci do nas samych jest schwane na kazdej kartce tej książki.
może dlatego mi się wydaje tak niesamowita bo zupełnie po neij się tego nei spodziewałam. są autorzy, książki czy nagrania konferencji po których mamy przypuszczenie, że w 99 % będzie to hit. albo będzie to coś mocnego co nas trochę w łeb trzaśnie - wtym dobrym znaczeniu.
ale ta książka pojawiła się u mnie znikąd przez nikogo nei reklamowana ot, tak po prostu pod choinką.
i jedna rzecz któa bardzo bardzo utkwiła mi w głowie to :
na czym polega chrześcijaństwo.
a chrześcijańśtwo polega na tym co MOŻEMY dać, co MOŻEMY zrobić, co MOŻEMY powiedzieć.
a nie na tym czego NIE MOŻEMY.
to tak jak z przepisem na zupę. mamy wymienione składniki. i zero słów że nie możesz dodać cókru, majeranku i w ŻADNYM  nie dodawaj MĄKI.

z miłością i Chrześcijaństwem jest tak, że chodzi o to CO MOŻESZ a nie o to czego Ci nie wolno.

możesz kochać, wybaczać, miłować, uśmiechać, dawać, słuchać,
nie chodzi o to żebyś się zadręćzał tym czego nie  możesz ale żebyś dostrzegł szanse tego piękna któe możesz komuś dać.
więc każdego dnia zamiast się zadręczać z tym co masz problem spróbuj choć trochę odwrócić sytuację. nie powtarzaj sobie na przykład: nie gadaj tyle nie mów ciągle.
tylko pomyśl sobie że kogoś dziś wysłucham, że mogę słuchać, że mogę kogoś usłyszeć,, moge komuś dać mój czas i uwagę. krok po kroku .

Tak sobie myślę, że życie jest dużo ciekawsze jak je trochę odwrócimy do góry nogami.

środa, 15 stycznia 2014

praca

może przesadzam. może panikuję. może mam rację.
wiem że walka ciągle trwa. i że zgadzam się ze zdaniem "każdy dzień to albo pójśc do przodu choćby o krok a jak nie to znaczy że idziesz w tył" nie ma stania w miejscu, każdy dzień to wybór albo idę do przodu albo do tyłu.
łatwo po kilku dniach kiedy mamy w sercu (przed oczami an tapecie albo jakie określenie określające coś co jest w naszej hierarchii pierwsze na top liście rzeczy do zwalczenia w życiu :) ) mieć dośc kiedy kolejny raz nei udało nam się czegoś zmienić albo zmieny nie widzimy. oh! a jak bardzo denerwuje zdanie: "najważniejsze że widzisz że coś jest nie tak albo widzisz co jest nie tak" a ja nie powiem gdzie to mam..
ostatnio tworzy mi się, klaruje w głowie lista któa staje się dla mnie fundamentem podporą by właśnie nie robić kroku w tył przy walce z czymś, z jakimś zachowaneim lub wadą w naszym życiu, myślę że taką liste swoją musimy mieć. lsitę czy kodeks zasad bo inaczej doprowadizć siebie samego do szaleńśtwa. nawet jeśli nie wykonujemy listy całej, to moze włąsnie nie stosowanei się do listy powoduje że nie ma zmian w naszym życiu?

co mi wyszło:
- nie denerwować się na siebie nie wypominać że nie zrobiło się milowego kroku na przód (nie wiem czy to tylko żeńskie typowe zachowanie czy też męskie że tak sobie lubimy podogryzać i powypominać że znó nam coś nie poszło)
- być w łasce uświęcającej
- odmawiać rachunek sumienia (patrz punkt pierwszy nie wypominam lecz podsumowuje co DOBREGO i złego ) - no postaraj się i wymień choć trzy dobre rzeczy które zrobiłeś dziś!
- rozwój duchowy czytanie książek Pisma św,
- czas tylko dla siebie

i druga część

 !!!! modlić się rano i wieczorem o to co nas męczy i dręczy
1) być radykalną - albo w tą albo w tą z tą moją wadą nie ma że prawie mi się udało prawie zrobiłam albo prawie jest dobrze. prawie nie znaczy nic. albo nie ruszam się czegoś co grzech prowokuje do czasu "ustabilizowania siebie"
2) najpierw obowiązki potem przyjemności - w końcu "to trud nas kształtuje a nie przyjemności"
3_ stawianie sobie pytania - "ile w dniu dzisiejszym było dnia wczorajszego"
4) nie pozwalanie sobie na wymówki...


to chyba tyle.
to nie był najlepszy dzień.
ale dziękuję Ci za to że mogła go przeżyć.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

żyjesz swoim życiem?

kiedyś już zdarzyło mi się przytaczać tu film. 
są filmy które z pozoru strasznie głupie zapchane sprzedającymi się tematami lub inaczej to nazywając tematami które są wszędzie obecne w filmach - miłość, seks (nie lubię tego słowa ale oddaje to co robią główni bohaterzy) mają w sobie zawarte perełki. padają słowa obraz dla których niby zmarnowane 1,3 h życia ożywa i zapada w pamięć.
głupio wybrany film nagle staje się dobrym odkryciem.
chciałam powiedzieć o filmie Cudownie tu i teraz. opis filmu na portalach jest bardzo lakoniczny "Stosunek do życia licealisty - imprezowicza zmienia się, gdy poznaje nietypową "miłą dziewczynę" 
film jest o chłopaku który juz wlasciwie wieku 17 lat jest alkoholikiem. i o jego dorastaniu. film ma kilka wątków  dla mnie najważniejsze są ostatnie słowa, które padają w filmie. 

"W prównaniu z innymi nie mam tak wielu trudności. Nieszczególnie. Takie jest życie. Różnie bywa. Ale zawsze coś się dzieje, prawda?
 Prawdziwym wyzwaniem, prawdziwą trudnością w życiu jestem JA. zawsze to byłem JA.
Odkąd pamiętam zawsze się czegoś bałem 
porażki
tego że kogoś zawiodę, 
ranienia innych
i tego że zostanę zraniony.
Wcześniej jeśli trzymałem gardę i skupiałem się na INNYCH ludziach, rzeczach, gdy NIC nie czułem, nic nie mogło mi się stać.
Nawaliłem.
Wyzbyłem się nei tylko bólu, ale wszystkiego Dobra i zła. Dopóki nie zostało mi już nic. 
MIŁO JEST ŻYĆ CHWILĄ,
ale najlepsze jest to że JUTRO też jest dzień. i zaczynam liczyć takie dni."

w pewnej książce czytałam ostatnio że w okresie dzieciństwa, dorastania budujemy swoje FAŁSZYWE JA. które jest zbiorem naszych systemów obronych przed tym co doświadczyliśmy lub doświadczamy. istotą życia w dorosłości jest dać Chrystusowi się obnażyć dotrzeć do PRAWDZIWEGO JA które potrafi kochać .

te słowa bohatera są dla mnie odpowiedzią na moje pytania.
pod przykrywką dobra nieświadomie potrafimy tak skupić się na życiu innych że nie czujemy nic. nie można nas zranić. bo nei żyejmy własnym życiem, wyzbywając się życia swoim życiem stracimy nie tylko możliwość zranienia nas, ale także DOBRA w naszym życiu.

Najtrudniejsze ejst w tym wszystkim to, że tak trudno to wszystko rozdzielić dostrzec. 

PROŚMY CHRYSTUSA o światło na nasze drogi życia.