sobota, 30 marca 2013

dziękuje Ci Boże.
za wielki post doświadczony w kazdym zakamrku mojego umysłu.
za myśli które przychodzą. za słabości za trud za zagubienie za upadek.
a najbardziej z tego wszystkiego dziękuję Ci za Twoją
MIŁOŚĆ

piątek, 29 marca 2013

z ogromem miłości Chrystus patrzy w Twoje oczy i serce. oświadczając Ci że Twój największy grzech, z którym zmagasz się i zmagasz. Który CI ciązy przy każdej spowiedzi. który "utrudnia Ci" zycie. przy którym ciagle i ciągle na nowo upadasz.tak,, własnie ten grzech. Ta Twoja słabość.
jest  Twoim błogosławieństwem.
w pewien nie zrozumiały na ludzki sposób musisz ją zaakceptować. przyjąć.
ale tylko wtedy przyjąć kiedy w momencie przyjęcia wyrzekniesz się tego grzechu.
To Twój KRZYŻ. to Twój udział w drodze Chrsytusa. dzięki temu grzechowi zbliżysz się do Chrystusa. umocnisz się. będziesz bliżej. To po ludzku nie jest zrozumiałe. To Twoje błogosławieństwo. Ta walka. A dzięki tej walce możesz pomóc innym się zmagać z tym. z Twojej siły możesz sprawić żeby ktoś nie wpadł w ten grzech. mozęsz komuś pomóc.
Szatan zna Twoje słabosci, wykorzystuje je. wiec czasem kiedy nie masz jak walczyc, zaakceptuj ten stan i wykrzeknij się grzechu nisoąc swój krzyż na ramionach.

każdego dnia pamiętaj, wyrzeknij się i weź swój krzyż na swoje ramiona.

Boże,
chce nieść ten krzyż.
A.


niedziela, 24 marca 2013

furtka.

niepoukładane myśli.. trochę bezsensu


Nasze życie to piękny ogród. istotą życia jest pewien mur który stawiamy odgradzamy się od tego co złe tego co nas osobiscie zniewala to czujemy to co nam pokazuje Bóg że jest dla nas nie dobre co jest naszym uzależnioenie. . ustawiamy granice. zasady. aby żyć jak najpiękniej. jeżeli sprawimy że zarośnie ogród że zrobi sie szpara w murze to wszystko może po ciuhcu neiświadomi nawet nami zawładnąć. przez chaos nie wiemy co się dzieje. każdy z nas potrzebuje jakiś zasad. reguł.

Sprawia mi ogromną trudność w życiu zamykanie pewnych etapów. zamykanie furtek na klucz. caałkowicie i nie odwracalnie. często wracam do zaległch spraw. zostawiam furtkę uchyloną na wszelki wypadek.
czemu tak trudno pójść na przód czemu tak trudno przestać się bać.

kiedy mozemy byc zaniepokojeni naszym zyciem? kiedy na pytanie zwiazane z czyms złym nei jesteśmy wstnie odpwoeidziec ile razy i jak często jeśli coś jest NIEOGRANICZONE w naszym życiu to znacy że nami jakoś zawładnęło naszymi zmysłami


 jeśli  Uświamomimy sobie w pełni że Wszystko w rękach Bogach. to wreszcie możemy wyluzować, uspokoić się.. odpocząć w jego dłoniach.


środa, 20 marca 2013

przyłapałam się ostatnio na bardzo prostej i jakże bardzo denerwującej rzeczy - zwyczaju.
jeśli dzieje się coś złego w życiu, nawet drobnostka. to chwytam za telefon albo za inny środek komunikacji.
czemu najpierw nie rozmawiam z Bogiem?  a jeśli nawet to za drobnostka to czmeu Mu tego nie powierzam? zwykłych codziennych moemntów, potknięć, rozterek? czemu się nei modlę?
czemu nie rozmaiwam z moim najlepszym Przyjacielem?

Maryja rozważała w sercu. a potem z radością pobiegła do Elżbiety.
dobrze że nie miała komórki, nie wysłała smsa :) hostoria Chrześcijańśtwa mogłaby się potoczyć innaczej, bo może w łonie Elżbiety nei poruszyłoby się dzieciątko..
żarty żartami.
myślę że w konsekwencji braku odruchu - słów keirowanych do Boga dużo tracimy.

przemilczmy, zachowajmy w sobie. sami spróbujmy wyciągnąć wnioski. rozsądnei wypowiedzmy nasze słowa, przemyślmy, zaakceptujmy albo zapomnijmy. tak po prsotu w łączności z Bogiem. odłóż komórke. komunikację , zamknij usta otwórz serce. przemyśl. mów mu o wszystim. wszystkim.


Drogi Boże,
zamknij mi czasem moje usta.
A.

poniedziałek, 18 marca 2013

czemu podjęcie pewnych decyzji jest tak trudne? czemu brak nam odwagii by wytrwać przy tym ? czemu tak czasem sami siebie ranimy kopiąc rozdrapując świeże rany?
sami sobie zadając ból?
czemu nei umiemy SAMI podjąć decyzji żeby pójść do przodu?
brak odwagi?
strach?
wygoda?
przyzwyczajenie?
strach przed samotnością?
przed zmianami?

po prostu.to nei MY sami ale ON w Nas. i On z Nami podejmuje takie decyzje.

Może jak to Papież Franciszek powiedział: nie jestśmy GOTOWI na Boże miłosierdzie?


sobota, 16 marca 2013

wsłuchaj się w trud..


Możesz i jesteś kochana za to kim jesteś, za Twoej proste nawyki gesty. Sa ludzie którzy kochają Cię za to kim jestes. Za twoje serce. Spojzenie. Postawe. Nie musisz udawać. Możesz kochać. Możesz pragnąc. Musisz sobie stawiać poprzeczkę wysoko bo prawda jest prosta.

Bóg Cię kocha.


I nie musisz udawać nikogo, musisz być  tym kim jesteś.
I nigdy nie mozes zzapomnieć że trud musi być, że walka musi być. 

Bo ona jest wspaniała. Bo ona pokazuje Ci ciągle prawde o Tobie o Twoim życiu. Wsłuchaj się w trud. I w Boga. W jego miłość do Ciebie. A znajdziesz spokój. Znajdziesz ludzi którzy Cię właśnie za to kochają.
Prosta i najtrudniejsza miłością Twojego życia.
Pamiętaj trud jest niezbędny do działania. Do bycia. Do tego by poznać siebie. Nie pamiętasz swoich najmłodszych lat.

 Przez trud i cierpienie odkryjesz zranienia. Poznasz siebie lepiej i zaznasz spokoju w sercu.Zawsze zaskakuje. Tego jestem pewna określając Boga. Wyobrazić możesz sobie że chcesz, możesz go o to prosić. Ale dostaniesz w takiej czasie i takim momencie życia że zaniemówisz. Po prosisz o coś prostego. Najprostszego a dostaniesz w takiej ogromnej wersji tak skomplikowane że zaniemówisz. Nawet nie poprosisz tylko minie Ci przez głowę przez sekundkę. A zaskoczy Cie w ułamek tej sekundy. Ale najpiękniej jak o nic nie prosisz. Niczego nie oczekujesz wtedy przygniecie Ci taki ogrom łaski i taki ogrom dobra.  Bo możesz wymyślać ale po ludzku.

A ON przecież patrzy z wysokości.


 Wjedź na 57 piętro wieżowca i zobacz jak wyglada z niego świat. A zobacz jak z Twojego parteru - to jasne jest zupełnie inaczej GÓRA I dół. Taka różnica. Czy z widoku dołu prosisz czy otwierasz się na GÓRĘ.

Miałam pisać codziennie. taki był warunek.
ktoś mi dziś przypomniał.
 więc znowu zaczynam codziennie.



ostatnio co raz bardziej tęsknie za podróżami. tylu ludzi wokół mnie o tym mówi, rusza gdzieś TAM.
nie dość że jestem uziemiona, to czuje jakoś pod skórą że właśnie tu w tej sekundzie jest miejsce. w domu. na uczelni.


Panie Boże,
wiem że jesteś wszechmocny, ale widać że nie dostrzegłam znaków że mam się zatrzymać,
zrobiłeś to w sposób najbardziej dosłowny. miesiąc w domu. otwierasz moje serce na to bym mogła spędzić czas w domu. z rodzicami. z siostrą.
dziękuję.
tyle mi pokazujesz. właśnie teraz.
dziękuję.

ps. ostatnio natknęłam się na dużo dobrej muzyki


wtorek, 12 marca 2013

własna porcja ogłupiaczy



Po ostatnim kazaniu u Dominikanów trudno nie wrócić do słów dominikanina który mówi otwarcie o tym że na „straży naszej wyobrażni musimy postawić strażnika wtedy żadne myślwice nie będą wstanie nas zbombardować” :) niby żartobliwe, ale.
 Świadome prowadzenie życia duchowego wprowadza ład w całym naszym życiu. codzienna refleksja nad tym co zrobiłam dobze co xle - prosty rachunek sumienia powoduje że porządkujemy własne emocje. co sprawia że emocje są przez nas często ukategoryzowane (?)
nei są ciągle kipiącymi emocjami. podjęta próba zrozumienia przyczyny i skutków. Otworzenie się na Boga powoduje że możemy się uchronić od następnego błędu, albo po prostu.. nie obwiniać się za coś czego nei zrobiliśmy..
musimy wiedzieć co powoduje że występuje u Nas grzech. co rozbudza albo przygłusza to co powoduje ze nie  uciekamy do grzechu

Dominikanin mówi o trzech rzeczach które rozbudzają naszą wyobraźnie ( podkreslał ze cała nasza wyobraźnia nie prowadzi do grzechu w końcu nic nie jest białe ani czasrne w tak ogggggggggggromnym skrócie. jest szara sfera naszej wyobraźni ktora pobudza w nas pragneinia ktore moga byc w naszym konkretnym przypadku prowadzace do grzechu) i prowadzą nas do grzechu.
Bo to w wyobraźni rozpoczyna się nasz grzech. 
Nie ujmę to tak dosłownie ale Dominikanin powiedział o pilnowaniu tego co mówimy tego co jemy i o myśleniu o śmierci.
prosto z mostu. jestem kobietą. oglądam komedie romantyczne (tak tak zdecydowanie za dużow  sowim czasie)   uwielbiam czekoladę.
jedno wzbudza pragnienie o białym ksieciu na rumaku. albo chociaz o szczesliwej milosci spaczajac jej wyobrazenie
a drugie ogłusza.? 
wiem genaralizuje. wszystko w zdrowych proporcjach.
ale włąsciwie wyjscie z nałogowego ogladania komedii romantycznych w moim przypadku i trybie aktualnym zycia nie jest łatwe.


to tak samo z tym że twierdzimy że coś jest dla naszego relaksu.
wydaje mi się że musimy stanąć w prawdzie przed tym co jest RELAKSEM a co po rpostu ponownie nas ogłupia. ogłuszana nasz umysł i naszą świadomość.

ostatnio na prawdę dużo siedzę w domu i zaczynam odczuwać jaką różnice robi "odpoczynek" od ODPOCZYNKU.
zwykłe "pójście" (raczej ze skręconym kolanem to powiedizałabym wysłanie kogoś :D ) po czekoladę a włożenie trochę wysiłku i upieczenie czegoś.
różnice sprawia rpzyjemne obejrzenie filmu z kimś. a kolejny serial w internecie.
tu nie trudno wrócić do celebracji życia.
zwykłych chwil i ich wykorzystaiu.

niedziela, 10 marca 2013

"wymagało to trochę czasu ale DECYZJA została powzięta.
a DECYZJA to rzecz pożyteczna"

mały mądry muminek.

genialna umiejętność w życiu. podejmowanei decyzji. nie uciekanie od wyboró, od pytań, od trudności. Podjęcie decyzji wraz z przyjęciem na siebie KONSEKWENCJI. dobrych i złych. spojrzenie w prawdzie na siebie i otworzenie się na to co przyniosą konsekwencje. codziennie podejmujemy pewnie dziesiątki decyzji. świadomie czy mniej. o to jakw ykorzystamy dzień, jak będę wyglądały nasze relacje, co z robimy w danym dniu. kazda decyzja nawet najnajnajmniejsza ma konsekwencje. warto to mieć na uwadze.


 podjęłam jedną z trudniejszych decyzji jakie mogłam podjąć. przyjmuje konsekwencje decyzji. i staram się nie rozważać tego na nowo (bo po co się zadręczać czy to była dobra czy zła decyzja) ale staram się wysunąć wnioski przyjąć lekcje życiową i ruszyć na przód.   ale w serduchu ściska.




czwartek, 7 marca 2013

Deszcz jest jak nadzieja, że przyjdzie coś NWOEGO,
coś NOWEGO się urodzi.
albo to zmęczone odpocznie zacznie  ROSNĄĆ,
uwielbiam zapach ciepłego letniego deszczu.
uwielbiam ciepłe ożywcze krople deszczu.
wiosna bez deszczu to nie wiosna.




ulubiona:


Twoja miłość jak ciepły deszcz                             
Twoja miłość jak morze gwiazd za dnia                
Twoja miłość sprawia, że                                      
Nieskończenie dobry Święty Duch                          
Ogarnia mnie.                




środa, 6 marca 2013

czasami tak się czegoś boimy że skupiamy sie tylko na oddychaniu, tylko na tym by jakoś przetrwać
by móc odychać
wdech
wydech
wdech
wydech

zapominamy co jest wokół nas. kto jest wokół nas.




zatzymaj się.

1 minuta to już za dużo czasu do stracenia


Myślenie o podróżach o tym co jeszcze jest do zwiedzenia zobaczenia dotknięcia obejrzenia przyjrzenia się zasmakowania  aż mnie przygniata! Już już teraz chciałabym zostawić wszystko i to wszystko zobaczyć. Wykorzystać każdą sekundę, każdą minutę i nigdy więcej nie tracić chwili z dnia.
Ten rok studencki jest dość dla mnie zaskakujący  i w porównaniu do ostaniego uczy mnie pokory. Większość planów, podróży stanęła w miejscu, odłożona „na potem”



.
Każdego dnia dostajemy te same 24 godziny, te same 1440 minut.
Wydaje mi się że nasze przyzwyczajenia neidbałosc powoduje że nie tylko ich nei wykorzystujemy, ale przez to tez zaniedbujemy NASZĄ DUSZĘ
Istnieje twierdzenie żeby coś w naszym w życiu stało się nawykiem musimy robić to regularnie przez minimum 2 tygodnie.  Ale chyba dla każdego katolika powinno być oczywiste że jakeikowliek poradniki książki nie mogą zostać zastąpione wprowadzeniem w nasze życie pierwszego  ważnego nawyku. Regularnej modlitwy. Związanej z tym spowiedzi. I przyjmowaniem Eucharystii.
Od tego trzeba zacząć. Zagłuszamy siebie nasze myśli jakoś w niewytłumaczalny sposób próbując uniknąć codziennej porannej i wieczornej modlitwy. Od której powinno się zacząć jaka kol wiek pró©a uporządkowania naszego życia. Myślę że to samo zaprowadzi nas do tego aby cześciej przystępować do spowiedzi a uzdrowienie w spowiedzi powinno prowadzić nas do najpiękniejszego połączenia z Bogiem – komunii .
Codzienne zatrzymanie się z biegu może tylko nas uzdrowić. Ale każdy z Nas tego na pewno potrzebuje. Żeby zacząć od zmiany WSYZSTKIEGO  zacznijmy od prostej codziennej. Spokojnej – w sensie  - nie w biegu  - modlitwy.
Jeśli nie masz wprowadzonego tego zwyczaju zacznij już dziś. Jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko jest na swoim miejscu.

Panie Boże,
Pozwól mi stanąć w prawdzie. Zobaczyć rzeczy takim jakimi są naprawdę.
Ania

poniedziałek, 4 marca 2013


Natknęłam się na kilka filmów ostatnio i piosenek (zespołów które nie są z kategori tych co deklarują się  że śpiewają muzykę chrześcijańską) które w sposób przepiękny mówią o wierze, Bogu,

tu screen z prostego filmu "Miłość przychodzi powoli".
film pewnie nawet banalny, babski ;)
ale zachwyca mnie jak mężczyzna pokazuje kobiecie wiarę.

a tu scena która trochę chyba żartobliwie nawiązuje do tego co pisałam "Bóg wysłuchuje naszej prośby każdej"on się modli czemu ona odeszła.. i prosi Boga o siłę i pogodzenie się z tym że jej nie będzie w jego życiu i  w tym momencie znajduje od Niej listy. ukryty w .. sianie ;) gdzie ona prosi żeby on ją uratował. i nie pozwolił jej odejść :))

słonecznie z uśmiechem na twarzy rozpoczynamy kolejny poneidziałek.
Bóg wysłucha każdej naszej prośby.
nigdy nei wiadomo keidy jak i czy bedzie to tak jak myśleliśmy.
ale miejmy serce i oczy szeroko otwarte.
Bo Jego znak.. może być w końcu w .. sianie ;)

niedziela, 3 marca 2013

"nie umiemy przewidywać w życiu najistotniejszego każdy zaznał w życiu największych radości wtedy kiedy nic ich nie zapowiadało"


jak byłam małym dzieckiem myślałam że Bóg ma dla nas plan.
że mamy iśc od punktu do punktu B i że On na górze i tak wie co będzie jutro jaki będzie jutro mój wybór.
z czasem takie spojrzenie się po prostu powoli powoli zmieniało..

Bóg obdarzył nas WOLNOŚCIĄ.
i by pojąć to wiarę trzeba moim zdaniem pojąć jakby możliwość istnienia dwóch rzeczy na raz.
tak jak podczas Eucharysti Jest chlebem i ciałem
jest wszechmocny a dał nam Wolność
mógł by Nas zaprowadzić najkrótszą Drogą. a On dając na Miłość daje nam Wolność.

kidyś rozmawialiśmy w Duszpasterstwie i żartach stwierdziliśmy że Bóg jak my się rodzimy włącza nam GPS na NIEBO i z każdej drogi w naszym życiu:
z każdej, każdej każdej.
znów ustawia nam NAJKRÓTSZĄ trasę do Nieba,a my możemy iść w każą stronę świata. jak tylko sobie wymarzymy zdecydujemy ..

to co pierwsze mi się dziś nasuwa.o tym GPS.
ile razy bym chciała być już kilka kroków do przodu przeskoczyć choć to półroku. wiedziec co bedzie za rok .
o tak! z czystej ciekawości :) gdzie będę? gdzie podzieją się plany o podróżach?
co będzie?
ale..
wiedząc że Bóg dał nam wolnosc trudno nie zauważyć tego że podsuwa nam wydarzenia ludzi któzy idealnie pasują w idealnym moemncie do tego co dzieije sie w naszym zyciu.nasza decyzja jednak przecież polega na tym co przyjmiemy a co odrzucimy.


czasem mam wrtazenie ze poznajee wlasnie tych ludzi po to żeby coś mi przekazali? pocieszyli czy po rpostu w niewytłumaczalny sposób doprowadzili do kolejnego punktu na mojej mapie.
 i tu aż trudno nie wspomnieć Ks T. którego spotkałam na Lednicy, rozmowa i spowiedź trwała z półtorej godziny. dostałam email żeby pisać jak by znów coś złego(dobrego) się działo. kilak emiali a potem człowiek  który zmienił moją drogę. znikł. tak po prostu.
dostałam wtedy koszulkę lednicką od niego Anioły (w)porządku :)

Czasem bardzo mocno czuję że przekombinowałam że coś robię na siłę. i że robie COŚ co nie ukłąda się odpowiednio w czasie. wydarza się na przykład za szybko w moim życiu że pewien proces dojrzewania do jakiejś cechy czy sytuacji przyspieszyłam.A to trudno później zmienić. trzeba wybrać nową drogę.
czasem bardzo trudno rozpoznać czy się przekobinowało czy nie.. czy jest się w odpowiednim miejscu ..
wtedy najważniejsza jest modlitwa.

w tej ciszy. spokoju co mnie teraz otacza i w tym zagmatwaniu co dalej.
w tym siedzeniu ze skreconym kolanem, otwieram dzis w Kościele  książeczkę i czytam:

"podobnie może tak jak Szymon Cyrenejczyk mieliśmy własne plany szliśmy swoją drogą tymczasem okoliczności wymuszają na nas zatrzymanie się, narzucają zmianę czy tego chcemy czy nie.
JEDNAK istontnie zalezy od Nas jak się dalej zachowujemy. 
Zatrzymanie się , z początku wymuszone moze stacv sie okazja do modlitwy, zwlaszcza gdy zatrzyma nas choroba cvzy zwolnienie z pracy.dzieki modlitwie zdolamy dostrzec ze przyjmujac krzyz pomagamy samemu Bogu.Tak On potzrbuje naszego wspoldzialania w dziele zbawienia. Po to otrzymalismy od Niego  wolność najwyzszy dar, który dzięki przyjęciu krzyża  w posłuszeństwie rozwija się"
J.Bolewski Sj


to odpowiedni moment i odpowiednie słowa.
nic w końcu nie jest przypadkiem


Boże,

otwórz moje serce na Twoje znaki, pomóż mi dostrzec to co dla mnie i dla tych z którymi teraz żyje najlepsze.
A.


p.s.

to taki zbiór myśli kiedy K. powiedział że się zaręczył.
przypadkowe spotkanie. i taka dobra informacja.
na wszystko przychodzi pora :)


sobota, 2 marca 2013

modlić się ?


Celebruj życie, chwile momenty. Sekundy ułamki sekund.
Każda chwila jest niepowtarzalna nie zapomniana i jedyna.
Pada śnieg?
Stań zatrzymaj się.
Opuść ręcę, spójrz do góry wtul się w ulubiony szalik i poczuj.
Zapach Świerzego powietrza, mroźny wiatr, „odgłos” śniegu, czy kroki odchodzącej jesieni.
Staraj się nie jeść w biegu, wybierz ulubiony kubek. Zalej ulubioną herbatę i daj sobie dla siebie choć ta minutę o poranku.

Celebruj chwile w swoim życiu.

 MODLITWĄ tego by zaspane serce otworzyło się na jego działanie.
Lubisz kawę?
Przyrządź w ulubionym, rozmową ze swoim najlepszym PRZYAJCIELEM.
Zaczynaj każdy dzień od modlitwy.
Od zwykłego DZIĘKUJE. Każdego dnia otwieraj serce na Boga od NOWA.
 Wpij z oddechem.


Nigdy nie zapomnij każdego dnia powiedzieć dziękuję.
Za trud, za radość. Za pierwsze promienie. Za wysiłek, za rozmowę z rodzicami, za chwilę dla siebie.

Dziękuję Boże, że otaczasz mnie swoją miłością.

Mamy ogromny dar w życiu właściwie ogromne pole możliwości, darów. Do odkrycia zdobycia”. Dar o którym chciałam napisać jest DAREM MODLITWY.

Możemy modlić się o wszystko co tylko przyjdzie nam do głowy.
Jak się dobrze modlić? Chyba każdy musi wypracować „swój” sposób.
Może być to cisza. Mogą być to wypowiadane modlitwy. Mogą być to proste słowa wypowiadane do Boga. Może to być pieśń prosto z naszego serca.
Nie możemy jednak zapomnieć kto jest w modlitwie najważniejszy. I nie możemy zapomnieć o czasie na odpowiedź.

Bo można przecież zagadać to co najważniejsze, zagłuszyć śpiewem czy swoją pychą, próżnością, uporem. Nie możemy zamykać serca na odpowiedź. Bo skąd mamy wiedzieć w jaki sposób zostanie wysłuchana nasza modlitwa? Skąd wiemy co dla nas jest najlepsze?  Skąd możemy wiedzieć czy naprawdę modlimy się o to co po prostu jest dobre dla nas?
Tu trzeba otworzyć się na DUCHA ŚWIĘTEGO.

Czasem przychodzą mi takie myśli taki głupie podszepty… że  boję się modlić o coś bo przecież nie wiem jaki to będzie miało skutek.  Nie którzy nei potrafią wierzyć w to że Bóg wysłuchuje nas. mogę pwoeidzieć ze Bóg wysłuchuje moje prośby. Każdą.

Wiem też że za rzadko korzystam z daru modlitwy.
Wiem że lepiej jak się modli za siebie ale dla innych.

Panie,
To był wspaniały dzień. Pozwoliłeś mi usłyszeć Twoje słowo. Spotkać się z bliskimi mi osobami i mieć trochę czasu spokojnego.
Proszę Cię abym jutrzejszego dnia nie skrzywdziła nikogo. Wiesz jak martwi mnie to że nie umiem odkryć mojego powołania życiowego. Proszę Cię Boże abym w przyszyłosci robiła coś co będzie dobre dla drugiego człowieka i przyniesie Tobie chwalę

Nie martwmy się o nasze życie... Oddajmy mu się każdego dnia. Do końca.
To jego życie nie nasze.
I otym pameitajmy każdego dnia zamykając oczy.
On chce żebyś TY była/był szczęśliwa/y. Każdy z nas był szczesliwy.

Mówiąc o darze modlitwy ciągle nadchodzi mnie refleksja na temat tego jak mu mało oddajemy każdego dnia. WSZYSTKO jest JEGO.
Trudno nie przywołać tu słów – „Proście, a będzie WAM dane”.

Czy modlisz się za siebie? Za rodziców? Za najważniejsze sprawy?
Czy dziękujesz Bogu w modlitwie? Za to co masz ? za dobre chwile? Za to co trudne?
Czy w ciszy tak po prostu go uwielbiasz?
Czy przyjmujesz komunię za bliskie Ci osoby?
Nie mówię, że każda modlitwa musi być okazją żeby „coś dostać”, ale czemu tak rzadko się modlimy za innych?
On jest Panem wszystkiego. On czeka na to co chcemy mu powiedzieć. On w ciszy tabernakulum TRWA.

Za każdym razem jak jest moment podniesienia podczas Mszy dziękuje Mu . Za ten Krzyż, za to że mnie odkupił. Za to że cierpiał za mnie na krzyżu.

Jednak z modlitwą wydaje mi się, że najczęściej pojawiają się problemy kiedy albo popadamy w rutynę albo kiedy nie czujemy „fajerwerków”.
Ile razy było tak że trudno było mi się modlić bo plan dnia mów był krótko mówiąc kiepski..
Kiedy nie było rano, ani wieczorem chwili żeby z Nim porozmawiać.
Pamiętajmy że czasem idziemy przez pustynie. Że będziemy pozornie sami jak On na pustyni. Modlac się prosząc, będziemy mówić a będziemy się czuć pozornie jak byśmy mówili sami do siebie.
Może tak masz zawsze?
Może nigdy nie poczułaś/poczułeś że może być inaczej.
Wytrwałości.
Albo ku zadziwieniu samego siebie.
Módl się o to, żeby dobrze się do Niego modlić.

Mamy się modlić tak jakby wszystko zależało od NIEGO. A działać jak by zależało od Nas.

Ktoś z żartem powiedział:
„Panie Boże, idę spać. To jest Twoje życie więc Ty się o nie martw. A ja się wyśpię, żeby mieć siły na jutrzejszy dzień.”

piątek, 1 marca 2013

Gdy oceniasz ludzi, nie masz czasu ich kochać.

nie podważalne jest to że człwoiek potrzebuje zasad reguł prawa.
kogoś kto by pilnował by przestrzegano tych praw.
by żyło się lepiej, by świata nie ogarnął w pewien sposób chaos.
i to jest istotne.

tak samo Bóg dał nam prawo - 10 przykazań. nie po to by ograniczyć naszą WOLNOŚĆ.
ale by wyznaczyć pewien kierunek. by ukierunkować nasze postępowanie.
by ukierunkować nasze życie. co nie wiąże się z ograniczeniem nas.

trudno nazwać 10 punktów instrukcją do życia. przecież gdyby tak było to Bóg każde z 10 zdań rozpisał na tysiące innych dając dokładne ich tłumaczenie dokładne wzorce postępowania.

tak mamy 10 przykazań ktróe możemy nakładać na nasze życie i  się do neigo stosować. przez PRYZMAT naszego życia. Nie mówię tu o jakimś pokrętnym dostosowaniu sobie zgodnie z własnym zachciankami ale dobrym dopasowaniu przykazań i dobrym wyznaczaniu sobie kierunku biorąc pod uwagę to gdzie żyjemy, w jakich warunkach i to co nas otacza.

a jak wykorzystac i zrozumeic to słowo DOBRE? 

jednak to co aktualnie mnie zastanawia dzisiaj. 
to jak jest z tym wymaganiem stosowania się innych do praw ogólnei obowiązujących np. należac do ahrcerstwa stosowanie sie do prawa harcerskeigo.
a druga rzecz która mnie zastanawia to czy my czasem się za tym prawem nie chowamy?

i nie tracimy przy tym możlwiości poznania kogoś lub czyjej sytuacji.

Mój brat poweidział: tak naprawdę mamy prawo oceniać tylko siebie.

ale będąc w pewnych środowiskach będąc przełożonym pewnnej grupy mamy przecież prawo wymagać by ktoś stosował sie do ogólnych zasad, do ogólnego prawa. Ocenianie i wymagania z kryterium pewnego szablonu ejst wręcz potrzebne.

ale?

czy czaem nie chowamy sie za tym narzucajac innym i sobie zeby to przyjmowali a nie poswiecamy chwili żeby poznac ich, ich sytacje czy po prostu to co uwazamy za słuszne?
kolejne poznanie kogoś wydaje nam sie zaryzykowane?
czy po prostu pędząc do przodu nie mamy czasu go poznać?
może łatwiej tak zrobić?


czasem wydaje mi się że w strachu przed tym żeby ktoś mnie zranił wolę oceniać go według "mojego szablonu" . bojąc się Bogu zaufać wole wyjąć pewien szablon i przyłożyć do drugiego człwoieka.
a przeciez kazdy z Nas ma zranienia.
ma swoje historie i zwiazane z nimi nawyki
przeciez druga sooba tak jak Ty moze bać się zaufać.


a  trzeba przecież dążyć do pewnego zagadkowego "POZNAJ DUSZĘ DRUGIEGO CZŁOWIEKA" .




Każdego dnia trzeba na nowo uczyć się ufności.
Boże, ucz nas ufnosci