piątek, 24 maja 2013

centrum

Bóg nei ma być na pierwszym miejscu w życiu.
ma być w Centrum Twojego życia. w centrum Twojego wszechświata. To z neigo mają wypływać Twoje czynności działania miłości radości pobudki do życia. Nie ma być ustawiony podstawiony na pierwsyzm miejscu jak półce na góze żeby oczy do neigo wznosić ma być w centrum ma być źródłem żródełkiem . Twoim rwącym Cię do życia potokiem.

(na podstawie "Chaty")

Boże,
oddaje Ci moją pracę jako modlitwę do Ciebie.
A.

środa, 22 maja 2013

czasem najłątwiej było by się schwoać pod kołdrę. choć na 5 min, 10 na chwilę. schować gdzieś gdzie nikogo nie ma gdzie myśli nie biegną ludzie nie pytają a my możemy się zatrzymać. czasmi tylko tak pomyślimy i weźmiemy się w garść czasami niestety pod wpływem emocji czy silnego strachu czy nawet nie kontrolowanego odruchu cofamy się kilak kroków do tyłu. do czegoś co wydaje nam się znajome coś co znamy  coś co nie jest nam obce.nawwet jeśli to nas zraniło czy jest grzechem czasem to łatwiej zrobić niż ZAUFAĆ Jezusowi  i pójść do PRZODU mając przy sobie swojego Anioła trudniej iść nam w ciemność . w przyszłość w nieznane.  to takie mysli nawiązane do ostatniego posta. Chrystus jest z Nami w teraźniejszości nie w przeszłości. nie wracajmy do neij. miejmy odwagę iść do Przodu .
ZA NIM.
w nie znane.
uwierzmy że nigdy nie jesteśmy sami.


Boże, błogosław im na najpiękniejszej drodze.
A.


Kiedy ucieknie od nas zaufanie, a zostanie tylko strach i niepewność wymieszana z brakiem nadziei, nie wolno nam puścić ręki Jezusa, nie wracać na ślepo do punktu wyjścia, do miejsca, gdzie byliśmy wcześniej, nawet jeśli wydaje się bezpieczne i znane. Jeśli odważymy się pójść do końca, w nieznane, On otworzy nam oczy. Podaj Mu po prostu rękęo. Adam Szustak OP

wtorek, 21 maja 2013

coś osobiście osobistego


zrób coś dla siebie.
Pomyślałam że muszę od tego zacząć i nei chodzi mi tu o myślenie os obie ale o konkretne działąnie chce zaczac robic konkretne rzeczy dla samej siebie. Nei czekac Az ktos zaproponuje zorganizuej tylko zyc w pewnej zgodzie z tym że jestem sama i polubić ten stan. Przyczym nei wariowac od razu na punkcie pierwszego spotkanego człowieka. Jeśli nei ebdziemy robic rzeczy dla samych siebie, zatracimy gdzies wlasne potrzeby. Bedac z kims czy w relacjach z innymi musimy meic swoje pole i swoje Zycie jak i swoje dzialania. Doszłam do punktu w zyciu w którym czuje się jak studnia któej brakuje wody, zylam dla innych? Albo zyciem innych . czuje ze teraz wlasnie ejst czas kiedy musze robic rzeczy dla siebie w których chodzi nei tylko Or ozrywke ale o zaangażowanie się w we własny samorozowj i w spełnianie swoich wszelakich Marzeń.  Marzą mi się podróże, zoabczenei gwiazd i poznanie nowych smaków. A jedyne co teraz robie to gadam/myślę o tym że nie jest mi dobrze albo zacieram się w rozkopywaniu płota który chroni mnie przed zatracaniem się ze znajde nagle KOGOŚ i wtedy wszystko samo się nagle ułoży. Nie ułoży się. Nigdy. Jeżeli sama w siebie nei włożysz pracy. Nagle przy poznaniu drugiego człowieka nei uzdrowiejesz.. Twoje złe przyzwyczajenia nie znikną. On nagle Cie nie zmieni.
Wiem słwoa są proste. Ale trzeba realizowac siebie. Brzmi może to górnolotnie. Ale naprawdę Twoje wady/problemy czy z tym czym się zmagasz nagle nei zniknie. Jest porrzebnma  Twoja praca i samoświadomość o istnieniu tego co nei ejst dobre. 


napiałam to kiedyś a często to wraca. mieć coś swojego. i nie odkładać pracy nad sobą. na kiedyś.

Duchu Święty,
daj mi zrozumieć to coś co mi przeszkadza, pomóż mi to nazwać i naucz mnie jak z tym walczyć.
A.

poniedziałek, 20 maja 2013

nie uporządkowane.

jak ten czas leci! :)
ostatnio najczesciej pojawiajacymi mi sie slowami w glowie jest:
nie wszystko można przegadać.
i drugie to proste słowo trudne do realizacji.
Zaufanie.

nie wsyzstko można przegadać bo przeciez mozemy sie zapletnić w gadania w rozpatrywanie przesżłosci. czasem po prostu na pewnych etapach nie umeimy sie ze soba dogadac. moze po prostu nie mam łaski aby o tym mówić. może musimty dorosnąć albo po prostu przy sobie trwac i ufac. serce przy sercu. czasami wsyzstko byśmy chcieli ustalić osądzić. komuś wygarnąć i zmienić to słowami. słowami nic się nie zmieni. możemy wprowadzić słownie z drugim człowiekiem zasady. ale tylko czynem i realizacjją tych słów zmienimy relacje przejdziemy razem przez problemy czy nauczymy sie razzem trwac przy sobie w gorszych momentach.
ktoś kiedyś powiedział że pogadać można z każdym a z przyjacielem milczeć.
a to wszystko przecież opiera się :
na Zaufaniu do Boga że nad nami czuwa
na Miłość do Chrystusa któa polega na takiej miłości gdzie oddajemy życie za drugiego człowieka
i na Wielbieniu Ducha świętego że napełni nas swoimi siedmiorakimi darami, a przedewszystkim łaską Mądrości w relacji z drugim człowiekiem.
czasem trzeba dobrze umieć razem zamilknąć a nie starać się przegadać.


czytam ostatnio książke Chata.
napsiane jest tam że musimy trwacć w teraźniejszości,
tka mi się nasunęło że osoba wierząca to osoba teraźniejszości.
w sakramencie pokuty zostawiamy naszą przeszłość
a nasza przyszłość zależy od naszego bycia i działania z Bogiem w TERAŹNIEJSZOŚCI.
trwajmy w terażniejszości, bez myślenia o tym co było i co będzie Chrystus własnei dziś w tym momencie przychodzi do Nas ze swoją miłością.

Boże,
proszę Cię zabierz mój strach, on mnie paraliżuje i zabiera radość bycia z Tobą.
A.

czwartek, 9 maja 2013

MYŚLI zebrane


Spojrzałem na nią i powiedziałem, "Babciu - bo u nas tak się zwracamy do ludzi starszych - czy chcesz się wyspowiadać?". Powiedziała mi: "Tak". "Ale jeśli nie masz grzechów...". A ona mi odpowiedziała: "Wszyscy mamy grzechy". "Ale może Pan Bóg Tobie nie wybacza"... Odpowiedziała mi z całą pewnością: "Pan wybacza wszystko". "Ale skąd to Pani wie?". "Gdyby Pan nie wybaczał wszystkiego, świat byłby nie istniał". Miałem ochotę ją zapytać: "Czy Pani studiowała na Uniwersytecie Gregoriańskim?", bo jest to mądrość, jaką daje Duch Święty: mądrość wewnętrzna nastawiona na Boże miłosierdzie. Nie zapominajmy tego słowa: Bóg nigdy nie przestaje nam przebaczać, nigdy! Ojcze, na czym polega więc problem? Problem polega na tym, że my mamy dosyć, nie chcemy, nie chcemy prosić o przebaczenie. On nigdy nie przestaje przebaczać, ale my czasami przestajemy prosić o przebaczenie. Nigdy nie przestawajmy, nigdy! On jest kochającym Ojcem, który zawsze przebacza, który ma miłosierne serce wobec każdego z nas. My także uczymy się być miłosiernymi wobec wszystkich.

(Ojciec święty Franciszek - Rozważanie Anioł Pański - 17.03.2013)

wtorek, 7 maja 2013

żeby zdobyć szczyty trzeba zacząć od pakowania, treningu i codziennych zmagań z własną kondycją.
a nie od razu od najwyższych szczytów.



Takie uczucie że będzie się żyć zawsze nadchodzi tylko czasem – kiedy człowiek zbudzi się ze snu 
o świtaniu, znajdzie się sam na sam z naturą
 i spojrzy ku niebu. wtedy ujrzy jak jego blady seledyn się rozjaśnia gdy tymczasem na wschodzie dzieją się rzeczy niezwykłe, narastające jakby 
w jeden okrzyk triumfu. Serce przestaje bić wobec niezmiernego potężnego majestatu wschodzącego słońca choć zjawi
sko powtarza się każdego poranka od milinów lat. Wtedy na chwilke zapomina się o wszystkim. Czasem znów opanowuje owo uczucie gdy człowiek znajdzie się sam na sam w lesie 
o zachodzie słońca, a tajemnicza, przesycona złotymi promieniami cisza przenika poprzez konary drzew, jak gdyby opowiadała o sprawach odległych
 i pięknych. Czasem zaś ogrom ciszy nocnej
 z miliardami mrugających gwiazd daje nam poczucie że żyć będziemy zawsze czasem utwierdza nas 
w tej wierze piękna muzyka czasem spojrzenie drogich nam oczu.

ukochany cytat.


poniedziałek, 6 maja 2013

kolejny codzienny zachwyt. 
lubię słuchać historii w których dwoje ludzie odnaleźli się i widac że ma to na nich dobry wpływ. w sensie że oboje znajdują coś w drugim człowieku co wyzwala w nich o co nikt inny by ich nie podjerzewał a może raczej nie postarał się o to żeby pomyśleć lub zrobić coś zeby to odkryć w drugim człowieku.

myślimy schematami. mammy proste codzienne zwyczaje rytuały które dla nei któych są wygoda a dla nei którcyh są nawet bym powiedziała ucieczką. przed próba czegoś nwoego przed zaryzkowaniem siebie na rzecz lękku przed stratą porażką czy roczarowaniem.a le przecież te schematy ułątwiaja nam też życie. bo jak sie stoi w tym swoim punkcie życiowym to trudno nagle patrzeć na wszystko inaczej. czasem trudno sie zatrzymac. a czasem jestesmy zupelnie nie swiadomi ze mamy patrzec inaczej CZY ŻE MOŻE BYĆ COŚ ŹLE, albo że po PROSTU TRZEBA ZARYZYKOWAĆ.
a po co?
po to żeby poznać smak życia
po to żeby spełnić swoje marzenia.
czasem mówię że coś jest nie możlwie a przecież Bóg przełamuje to neimożliwe i coś co dla nas najtrudniejsze było straje sie czasem przeszłym. i po to Bóg stawia na naszej drodze ludzi któzy pomagakją nam sie przełamac czy odkryc na nowo. dobre zwiazki relcje czy przyjaznie pomagaja nam wyzwolic z nas to co najcenniejsze. najpiękniejsze.
i tak człowiek którego ktoś by opisła za nieśmiałego walczy o serce kobiety.
i tak osoba ktora ktoś uznał za kogos kto żyje lekko bierze na siebie odpowiedzialność
i tak ten który wydaje się nie pozorny uczy Ją najpiękniejszej pieśni miłości.
to najpiękniejsze świadectwa Bożej miłości. do Nas.

a dziś poza temaatem.
proszę Cię Boże o siły. to będzie trudny Maj.
to jest niełatwy rok.
i tak trudno patrzeć na to z uśmiechem
A.

niedziela, 5 maja 2013


Ciekawe spojrzenie obecnego Papieża na modlitwę. Tylko czemu nie ma wyraźnie modlitwy za powołania i za kapłanów? niby można podłąćzyć to do każdej pewnie z grup. ale wyraźnego pola modlitwy nie ma.
kiedyś się zastanawiałam nad tym jak bardzo nie wykorzystujemy daru modlitwy . każdego dnia się przecież modlimy i tego każdego dnia możemy za kogoś prosić, albo nawet nie prosić ale kogoś bliskiego lub bliskie nam sprawy powierzać. zdjąć ciężar zmartwień i oddać komuś dużo :) mądrzejszemu ;)


Modlitwa pięciu palców. Autorem jest Papież Franciszek. Napisał ją gdy był arcybiskupem Buenos Aires.
KROK 1
Kciuk jest palcem, który jest najbliżej ciebie. Zacznij więc modlitwę modląc się za tych, którzy są ci najbliżsi.
Są to osoby, które najłatwiej sobie przypomnieć. Modlić się za tych, których kochamy to „słodki obowiązek”.
KROK 2
Sąsiedni palec jest palcem wskazującym. Pomódl się za tych, którzy wychowują, kształcą i leczą.
Oni potrzebują wsparcia i mądrości, by prowadzić innych we właściwym kierunku. Niech stale będą obecni w twoich modlitwach.
KROK 3
Palec środkowy jest najwyższy z palców. Przypomina nam o naszych przywódcach, liderach, rządzących, tych, którzy mają władzę.
Oni potrzebują Bożego kierownictwa.
KROK 4
Kolejny palec to palec serdeczny. Zaskakujące, ale jest naszym najsłabszym palcem. Przypomina nam on by modlić się za słabych, chorych, strapionych i obciążonych problemami.
Oni potrzebują twojej modlitwy.
KROK 5
W końcu nasz mały palec, najmniejszy ze wszystkich. Powinien on przypominać ci o modlitwie za siebie samego.
Kiedy zakończysz modlić się za cztery grupy wymienione wcześniej, twoje własne potrzeby ujrzysz we właściwej perspektywie i będziesz gotów, by pomodlić się za siebie samego w sposób bardziej prawdziwy i skuteczny. Amen.

piątek, 3 maja 2013


Możliwe że to co tu pisze się powtarza. Może powinnam na to uważać. Zwracać uwagę. Ale piszę dla siebie. Pisze bo może ktoś co przeczyta co go zainteresuj. Bo może ktoś jakimś przypadkiem zajrzy i będzie chciał czytac (?) o mojej relacji z Bogiem? może to coś da..
Nie ważne nie o tym chciałam pisać albo nad tym się rozwodzić. Wiem że mimo tego że coś się powtarza tu to nie przypadek. Bo albo to znak tego ze to dla mnie wazne, albo może jakimś potwierdzeniem że to faktycznie jakoś jest istotne dla mojej wiary czy to  pop prostu jakiś mój życiowy smok z którym tocze walkę. Coś możliwe z tych opcji :)
Po raz kolejny doświadczyłam tego że musimy musimy musimy. Pamiętać o dialogach samych z sobą. Każdy ma swój sposób na swoje własne dialogi. Ale nigdy nie może my o nich zapomnieć. Nie możemy siebie zagłuszać siebie wplątać w coś co nie pozwala nam dyskutować samemu ze sobą. Jeśli nie wiesz jak to próbuj próbuj. Rób coś co Ci sprawia przyjemność a przyczym możesz swobodnie skupić się na sobie i myśleć. O sobie, swoim życiu. Może przerodzi się to w modlitwę może w nic może w jakiś płacz śmiech. Ale trzeba rozmawiać samemu ze sobą. I trzeba by przy tej rozmowie był Bóg. Może to pisanie do siebie może to gra na instrumencie. Ale nie możemy stawiać swojego życia tak że siebie zagłusamy czymś co zagłusza nasze myśli swobodne myśli. Przecież nawet dobra muzyka może być zagłuszeniem. Nadmierny perfekcjonizm czy ogladanie seriali i filmów (tak ja znów o tym to mój smok. Przedstawiam go : mój smok zagłuszacz: filmowy znawca komedii romantycznych i seriali wszelkiej treści), mogą być to inne zagłuszacze wszystko co powoduje że nie możemy gadać sami ze sobą.
A jest o czym gadać o tym jak się czujemy z tym co aktualnie w życiu robimy czy jesteśmy z siebie zadowoleni czy realizujemy spełnaimy swoje marzenia. Nasze własne rozmowy zdecydowanie powinny być rozmawami jak z najlepszym przyjacielem. Bo jestem soboa która wie ze trzeba patrzec na swój świat z pewnej odmiennej perspektywy :) nie popadajmy w przesady :D nie rozmawiajmy ze sobą ciągle :) ? no wiadomo o co chodzi ;P jak będziemy ciągle ze sobą rozmawiać możemy popaść w coś nei dobrego - w nadmierne rozważania i stanie w miejscu. Bez ruszania się do przodu. Możemy w  kółko i w kółko zastanawiać się czy dobrze żyjemy. Czy dobrze coś zrobiliśmy czy wszystko jest ok. i pytań może być ciągle i ciągle co raz więcej. A to chyba nie potrzebne. Oczywiście musi być złoty środek. Mmyślę że trzeba wziąć ster swojego życia w swoje ręce z Bogiem w sercu obrać dobry kurs. I jakby nei rozważająć i nie podważając najważniejszej roli Boga w tym kursie  pamętać że czasem potrzebny jest odpoczynek i spojrzenie na to ile się rpzepłyneło i rozmowa ze sobą czy jesteśmy z siebie zadowoleni. Czy to co robimy jest zgodne z naszymi zasadami i czy sami siebie się nie wstydzimy.
Czułam dziś jak bardzo ktoś nie chciał żebym sama siebie nie usłyszała żębym w rozmowie ze samą sobą nie dopuściła prawdy i słów Boga co dobre a co złe w moim życiu. Moje nastawienie negatywne na samą siebie aż kipiało z moich słów a wystarczyło zagłuszyć zagłuszacze i dopuścić do siebie prawdę. Tą jedyną. Jezusa z Nazaretu . 


ps.
napisałam ten post, a potem nastąpił ciężki dzień. o tym co sie czulo i myslalo chyba nei warto pamietac. musza isc gdzies gdzie sie ich nie rusza. tylko one wychodza jak smoki. a walka jest wyczerpujaca.

Drogi Boże,
Pomóż mi walczyć z tym co we mnie najtrudniejsze.
A.