piątek, 29 listopada 2013

wkładanie ludzi do "pudełeczka", 
zatrzymywanie się na pierwszym wrażeniu,
żartobliwe kierowanie uwag w ich stronę,
wszystko to "pomaga" nam trzymanie znajomości, rozmów, a nie zbliżanie się do drugiego człowieka.
jeśli kiedyś jednak się zatrzymasz i przyjrzysz się to zobaczysz JAK bardzo ludzie zaskakują, jak BARDZO mogą nam pokazać PRAWDĘ o nas samych, JAK bardzo są piękni,
murujemy swoje serce. a może zamurowaliśmy już dawniej, bo nie chcemy dać się zranić, a trzeba w byciu chrześcijaninem ciągle być OTWARTY i zgodzić się na 
LUDZKĄ niedoskonałość.
 nie kategoryzując ludzi nie nadając im "metek" musimy wchodzić w relacje, które mogą być niedoskonałe i mogą się kiedyś skończyć,
musimy być tego świadomi,
bo nie na drugim człowieku mamy polegać ale na Chrystusie. 

nawet najpiękniejsze relacje mogą się skończyć po to abyśmy nie polegali na sobie a polegali na Chrystusie,
najpiękniejszej naszej relacji.


poniedziałek, 11 listopada 2013

przebaczenie

znalezione w internecie:


Warto sobie przypomnieć św. Pawła, który pisał w Liście do Rzymian o tym, jak walczą w nim stary i nowy człowiek. Nowy człowiek ma wiele dobrych pragnień, ale kiedy pojawi się "stary człowiek" to Paweł robi to, czego nie chce. Podkreślam ten fragment, gdyż nie ma w nim akceptacji zła i grzechu. Nie jest też łatwym usprawiedliwianiem siebie, ale poddaje nam istotną wskazówkę dotyczącą żalu za grzechy i winy. Otóż, jeśli popełnię zło i zaczynam na siebie krzyczeć, wyzywać siebie samego ("A obiecałem… a czemu znowu to zrobiłem… a jestem taki i owaki…") to nie ma we mnie żalu. Prowadzi to tylko do poniżania siebie samego, do niszczenia siebie a nie do dojrzałej odpowiedzialności za zło! Zamiast krzyczeć na siebie powinienem powiedzieć jak św. Paweł: "Tak, ja to zrobiłem. To mój grzech. Tobie go Boże oddaję. Pomóż, bo sam nie dam rady…"
 
Skoncentrowanie na sobie nie prowadzi do prawdziwego ŻALU za winy i grzechy, ale co najwyżej do niszczącego nas POCZUCIA winy.



warto pamiętać.

czy niszczymy siebie czy żałujemy za grzechy.
niszcząc siebie zezwalamy na dalszy spadek w dół.
zezwalamy na działanie złego.

poniedziałek, 4 listopada 2013

powiem Ci coś,
jeśli Cie coś dręczy i męczy
jeśli jest coś co powraca do Ciebie
jeżeli jesteś zmęczony to atakuje Cię to znowu to poweim Ci że
że najprawdopodobniej nei oddałeś tego Chrystusowi, albo nie wybaczyłeś sobie tego albo Go za to nie przeprosiłeś.
zacznij od spowiedzi. Nie wiesz jak? opisz słowami. nie musisz tego nazywać. SPOWIEDŹ to spotkanie z CHRYSTUSEM. On Cię zrozumie. Wyraź co czujesz czego nie umiesz nazwać hasłem opisz emocje.
i oddaj to Chrystusowi.
Szatan kocha nie domknięte furtki. luki w naszych ścianach i murach, czarne zakątki.
oddaj CHRYSTUSOWI.

a dziś.
powiem Dziękuję.
A.

piątek, 1 listopada 2013

to tu to tam.

tak właściwie to zaczęłam pisać w innym miejscu. ale tu zostaje jakiś sentyment. z tym co tu napisze.
sporo się dowiaduje ostatnio.
konfrontuje się z tym czego nei rozumeim albo nie przyswajam w swoim życiu.
jakoś zawsze miałąm poczucie, że muszę wiedzieć co dalej. jaki jest mój cel życiowy. co chce osiągnąć i od razu w pakiecie odstawałam ogrom poczucia że coś ze mną jest nie tak skoro nei wiem co jak gdzie i dlaczego w swoim życiu chce robić. Wiem, że Bóg nas powołuje że wybrał nas juz w łonie matki do jakiegoś celu do czegoś co nas uszczęśliwi on wie do czego ejst nasze serce stworzone. a jednoczesnie nigdy nie zwalniało mnie z poczucia że JA NIE WIEM JAKI JEST CEL.

ale z tym co sięd zieje teraz postanowiłam inaczej.
postanowiłam patrzeć na dziś na najbliższy tydzień, traktować każdą neidzielę jako sylwester. z czystym spojrzeniem na dzień. na tydzień. nowe działania wykorzystywanie czasu i wszystkiego obok siebie jak najlpeiej.

ale znowu musiałam się puknąć w głowę...

Duchu Mądrości,
pozwól mi dostrzec do czego zostałam powołana...


a odkrycie powołania zostanie rpzed nami odkryte jeśli na wszystko powiemy Tak i przytulimy się do serca Ojca.

dobrego czasu!

wtorek, 15 października 2013


Pamiętacie pewnie bajkę o Kubusiu Puchatku. Był tam odcinek kiedy Kubuś utknął bo nażarł się za dużo miodu, ja może miodu się nie nażarłam ani niczego innego, ale czasem "myślę" obrazami. i właśnie czuje się jak taki miś.
utknięta i nie do końca pewna decyzji czy chce zostać wypchnięta, czy sama chce się wypchnąć czy po prostu nie wiem jak. a może wiem tylko udaje że mi tak dobrze,
czasem już niby wiemy tyle o życiu, o tym co mamy ze sobą zrobić. a wolimy jakoś zostać takim misiem na dwóch stronach.

decyzja, decyzyjność.

poniedziałek, 14 października 2013

praca, pracowitość..

jak bumerang powracające do mnie dwa słowa.
praca, pracowitość.
najlpiej mieć wszystko od razu. żeby tak się po prostu zadziało.
żeby się zakochać. ot tak na wakacje. żeby nie być samotnym. żeby Bóg był blisko żeby zaszaleć żeby coś się działo. żeby ciągle coś się działo.
a spokój a nuda to co innego.

ktoś spytał o marzenia ... i okazały się takie "drobne" "codzienne" "małe"
dużo dziwnych słów się zbiera i myśli.

chce poczekać. chce stać się lepsza. chce żeby było dobrze.

ktoś mi wczoraj powiedział, że chodzimy do duszpasterzy po ten wspaniały wynalazek na nasze życie po zastrzyk energii po dawkę leku na "całe zło". Sprawa polega na tym aby samemu wypracować swój rytm, swój czas i włożyć w swoje życie ogrom pracy.
Trudne słowa, bo tak łatwo oczarować się wynalazkami tego co nas otacza, tak ąłtwo znaleźć wymówki, tak łatwo przestać od siebie wymagać.

na nowo każdego dnia. spojrzeć na siebie na nowo.
bywają chwile w których nagle dowiadujesz się że sposób myślenia o sobie samym nie jest prawdziwy. że to za kogo się uważałeś nie jest prawdą? albo nie jest nią w pełni. dzieje się to wtedy keidyw reszcie ammy czas zatrzymać się i spojrzeć na siebie. bądź może wtedy kiedy coś wyprowadza nas z stałego rytmu. jak ważne jest wtedy nei skreślić wszystkiego na raz tylko na spokojnie przyjrzeć się wszystkiemu po kolej. i zoabczyć czy to co o sobie myśleliśmy nie jest po prostu naszym pragnieniem. naszym obrazem tego kim chcielibyśmy się stać.
nie skreślajmy samych siebie, nawet wtedy kiedy nasze podstawy drżą, a nogi się uginają od ciężaru nowych informacji.

Panie Boże,
pozwól mi teorie przenieść w praktykę
A.

środa, 25 września 2013

Chciałabym CI opowiedzieć o tym jak stałam się Kobietą. o tym jak spojrzenie Boga na mnie na mnie z miłoscią odmienia moje życie. Jak odkrywanei tej miłości zmeinia mnie. o tym jakie wydarzenia i jakie sytuacje doprowadziły do tego że mogę napsiać że ejstem Kobietą przez duże K. i jakie ma to dla mnie znaczenie. chciałabym Ci opwoeidzieć żebyś nie powtórzyła moich błędów. byś nei wchodziła w to co ja. żeby moje wydarzenia moje historie zatrzymały Twoje procesy. Mogę tylko Cię zainspirować. tylko dać Ci do myślenia. wiem, że łątwo się mówi. ale ogrom wydarzeń, wrażeń, sytuacji sprawia że chciałbym CI ten ciężar dać. mogłabym opisywać nie udane związki, głupie lekkomyśne wwydarzenia czy to jak ostatnio pierwszy raz odważyłam się zakochać. mimo tego ze wiem kim jestem. a ktoś odrzucił moje uczucie.
wiem, jednak że konkretne historie konkretne wydarzenia nic Ci raczej nie powiedzą. Chodzi o to co Bóg wyprowadził z tego. jak po raz kolejny przełamał moje myślenie o samej sobie. jak spowodował że po raz kolejny przy znaku ” tyle już osobie wiem” powiedział że mam iść dalej i otworzył nowe drzwi.
czuje jakby odklejały się ode mnie kolejne przylepione przeze mnie przywary/opisy/nazwania siebie samą. jak Bóg raz po raz to ode mnie odkleja. zaskakuje. pokazuje że można ciągle iść dalej, Chrytus stał się człowiekiem i jest przykłądem czytego ZAUFANIA do Boga w takim ogromie że ODKUPIŁ LUDZKOŚĆ tego Świata.
Chciałabym Ci powiedzieć że właśnie musisz zaufać. ale nie wiem jak to zrobić byś w to uwierzyła.
trudno iść nurtem zaufania. łątwiej nazywać określać sytuacje. wtedy zamykamy sobie furtkę, tak wygodniej, do działąnia z tym. łatwo napsiać na drzwiach – nie umiem tego, jestem leniwa, nie nadaje się do tego , nie mam talentu.
niż włożyć wszystko w działanie. jedno nie kończące się działanie by to zmienić. by to zmienić trzeba szukać i ZAUFAĆ.
by opisać jak wielkie znaczenie mają w moim życiu ludzie zabrakłoby mi słów. w proporcji do ogromu błogosławieństwa z tego płynącego muszę upłynić ostrożność i miłość do samej siebie.
ktoś kiedyś mi powiedział „nie pokochasz nikogo, jak nie pokochasz siebie”.
miał racje choć było to jakieś prawie dziesięć lat temu. no może osiem?
chciałabym CI opisać o moim poszukiwaniu,
o moich porażkach
o ludziach którzy zmienili drogę.
ale wiem że jeśli znajdziesz ludzi z którymi moze nei utzymuejsz bliskeigo kontaktu ale widzisz go we wspólnotach czy grupach to wtedy . słuchając ich mozesz, jesli chcesz, zobaczyc ze Towje problemy nei są końcem świata. że wcale to że ja masz nie oznacza że jestes nie normlany, że nie tylko Ty zadajesz takei pytania.
to daje Dystans. perspektywy i to że nie zmagasz się z tym sam.
kotś kiedyś powiedział ” Twoja największa słabość, jest Twoim błogosławieństwem” a ktoś na to odpoweidział ” bo Ty znasz na tą słabość miliony sposobów żeby z nią walczyć, możesz komuś drugiemu pomóc” .
Jesteś Kobietą.
najpiękniejszą.
to jest punkt wyjścia do jutrzejszego dnia, do jutrzejszych rozmów. do tego co włąśnie robsiz. nie zapominaj o sobie.
jest tyle rzeczy które chciałabym zebrać w słowa. wypowiedzieć opisać…

środa, 18 września 2013

rachunek ignacjański

"1. Dziekczynienie, za bardzo konkretne dary PAna Boga w danym dniu,
 2. prośba o światło Ducha Świętego, byśmy spojrzeli na siebie tak jak patrzy na nas Bóg, byśmy potrafili zobaczyć i grzech i dobro, 
3. przegląd dnia (bez oceniania), 
4 ocena tego co zobaczylam i skrucha, żal za popełnione zło, za chodzenie po swojemu  bez liczenia się  z Bożą milością,
 5, postanowienie poprawy (tez bardzo konkretne) ."

codziennie 15 minut tylko dla Ciebie i Boga. podejmiesz wyzwanie? :)




wtorek, 17 września 2013

piszę i kasuję
 piszę i kasuję
  piszę i kasuję...


to dla odmiany


Nie wiem Kim Ona jest, ale widziałam ostatnio podobne zdjęcie. Obu kobiet tej i ta którą ostatnio widziałam łączy i liczba zmarszczek i szczęsliwe, spełnione oczy. Wręcz hipnotyzujące. Doświadczam też ostatnio, że jeśli zdecydujesz się oddać Bogu kawałek swojego życia to On ma możliwość "działania" "pracowania" na tak malutkim fragmencie Twojego życia. I mam wrażenie że będzie Cię tak bardzo doświadczał dopóki nie uklękniesz przed Nim i nie powiesz: nie mam żadnych planów, żadnych scenaraiuszy tylko wiem Boże Ci Ufam.


Duchu Święty, Duchu Mądrości,
Daj mi taką Mądrość bym kiedyś była posiadaczką tak spełnionych oczu i tylu zmarszczek.
A.

czwartek, 5 września 2013

Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnujcie go, na życie życiem innych. Nie dajcie złapać się w dogmat, którym jest życie koncepcjami myślenia innych ludzi. Nie pozwólcie, by szum opinii innych zagłuszył wasz własny wewnętrzny głos. I co najważniejsze, miejcie odwagę podążać za głosem waszego serca i intuicji. One w jakiś sposób już wiedzą, kim na prawdę chcecie być. Wszystko poza tym, jest drugorzędne."

Steve Job

poniedziałek, 2 września 2013

czy nei jest tak że nie które grzechy są takie o który częściej się mówi? wręcz są dobrym materiałem na ksiązki kolejne warsztaty i przemowy...
a są takie podstępne które wydają się niby nei zauważalne a są ciagle obecne w nas. są jakby naszymi przyzwyczajenami utartymi schematami których normalnie się nie zauważa. bo coś doskwiera coś rpzeszkadza ale trudno to nazwać bo to tak obecne w nas i w naszym życiu że trudno to ruszyć. bo czasem wyjście jest JEDNO a praca trudna oi skomplikwoana. i nie ma co się podpierac na książkach warszatach tylko trzeba ukleknąć pomodlić się i wziąć do roboty. zazwyczaj nasz grzech obejmuje strefę modlitwy. to znacyz tak mi się wydaje że jest z lenistwem.
lenistwo jak "bluszcz" otacza najpierw nasze myśli stan ducha, ręce które przestają działać nogi które ograniczają potrzebny nam wysiłek fizyczny umysł bo przestajemy marzyć i wymagać od siebie.
 naszą głowę bo patrzy ona w jeden punkt nie dostrzegając wszsytkeigo do okoła .  bzmi jak banalny poetyczny slogan.
lenistwo jest podstępne bo osiada się w naszym zyciu tak ze czasem możemy sobie nie zdawać sprawy jak dużo rzeczy z niego wynika.
czasem mi się wydawało że to że tyle rzeczy robię w życiu zwalnia mnie z faktu powiedzenia o sobie że mam problem z lenistwem.
a teraz trzeba lensitwo wziąć do siebie. i tak jak inne "czasem bardziej oczywiste" grzechy wziąć na tapetę i zawalczyć.
o co?
o siebie.



trochęchybanieumeimtegowyrazićcomyślęasiedzimiuporczywietowgłowie.


Panie Boże,
pomóż mi walczyć z lensitwem - proszę Cię o siły dla mojego serca i rąk do działania.
Ania

piątek, 30 sierpnia 2013

List do Hebrajczyków 12,5-7.11-13. 
Bracia:

Zapomnieliście o upomnieniu, które się zwraca do was, jako do synów: “Synu mój, nie lekceważ karania Pana, nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza. Bo kogo miłuje Pan, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego przyjmuje za syna”. Trwajcież w karności; Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił?Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli, błogi plon sprawiedliwości. Dlatego opadłe ręce i osłabłe kolana wyprostujcie. Proste czyńcie ślady nogami, aby kto chromy nie zbłądził, ale był raczej uzdrowiony.

zasłuchana. to taka kontynuacja patrzenia w górę.
nie upadaj na Duchu.
On Cię doświadcza.
czasem modlitwa wydaje się za trudna czasem nasze zachowanie irracjonalne. 
powinniśmy płakać załamać się a ja jakąś cichą podświadomością wykonuje czynności które pomagają mi zrobić choć minimalne kroki do przodu które powodują że moje ręce COŚ robią i to nie ważne co.
w tym czasie już rezygnacji palce przesuwają się po różańcu powoli a myśli biegną tak szybko. że sama tego nie ogarniasz. że już nie wiesz nad czym myślałaś a palce biegną po różańcu. 
i wtedy starasz się iść do przodu. choć to nie ma dla Ciebie sensu. starasz się zmieniac temat uśmiechać . działać. choć po ludzku to nie ma sensu, coś robić.
w tym czasie takiego ludzkiego bezsensu,
nie zapomnij.
spójrz do Góry.
On wie jaki jest sens. a Ty staraj się nie stanąć w miejscu. nie wkładaj po ludzku do serca gniewu, urazy czy oskarżeń.
rób Coś i idź do przodu.
najgorzej to stać w miejscu i patzeć w dół.
Boże,
pomóż mi trzymać głowę do Góry a oczy zachować na Tobie.
A.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

ha, aż mnie zaskakuje to co tu czasem pisałam :)

aż trudno zebrać myśli w kolejne posty.
ale wiem, że pytanie dlaczego. może wywiercić coś w Nas, co może przynieść nieodwracalne skutki - te złe. że mogą takie pytania otworzyć w nas podważyć w nas dobro nasze i naszego otoczenia na nie które pytania nie ma odpoweidzi
. jedno pytanie rodzi drugie drugie trzecie. a trzeba czasem odsunąć to czwarte by nie stało się lawiną.





może będzie chwila w czasie urlopu na znalezienie poukładanie notatek w sensowne posty :)

sobota, 8 czerwca 2013

unikając ciszy

Ostatnio złapałam się na tym że jak już zakonczyly mi sie obowiazki szkolne to zamiast skupic sie na tym co powinnam zrobic na tym co mam do zrobienia albo na uregulwoaniu bierzacych spraw [postanowiłam:
a) zapisac sie na angielski dość wymagający
b) nqpisac email o praktyki
c) kontynuować dodatkowy hiszpański
d) dobrze ze nie pwoeikszylam sobie grafiku w pracy.. ale załapac sie na dodatkowe godizny w pracy
a skutki są takie że aktualnei brak chwili dla siebie a co gorzej dla Boga. o moim bywaniu a rczej nie-bywaniu w Duszpasterstwie chyba nie będę wspominać.


co skutkiem doprowadza do tego ze wszędzie jestem tylko nie wiadomo jak bardzo ejstem tam w pełni.  myślę że to nie tylko mój przyapdek jest taki. nie kótre są bardziej subtelne.
brak mozliwosci prasowania bez ogladania filmu czy słuchania muzyki
brak nauki bez muzyki
jazda tramwajem bez rozmwoy przez telefon czy muzyki.
brakuje nam czasu tylko dla siebie
boimy się ciszy?
to w ciszy Bóg do Nas przychodzi.
bez CISZY nie usłyszymy odpowiedzi na nurtujące nas pytania.
w biegu możemy zagubić to co najwazniejsze. i stajemy się neiwolnikami zapełnaiczy czasu. boimy się dopuścić do siebie ludiz i słowa które moga przyjść w codziennej ciszy.
a cvisza jest nam nei zbędna.
Boże,
naucz mnie zatrzymywać się w tym biegu i otwórz moje uszy na CISZĘ.

środa, 5 czerwca 2013

najpiękniejsze jest w tym wszystkim to że Boże taejmnicy nigdy nie pojmiesz i kkiedy myślsiz że Bóg znowu Ci tak zaskoczył ze nie jestes wstanie oddychac to bardziej zastanawiajace jest to ze kolejna nowa nagroda zaskoczenie jest za rogiem i ejst jeszcze wieksza od tej co wprawiła Cię w zadumienie.


Dziękuję Ci Boże za obecność i Dary siedmiorakie Ducha świętego,


http://www.youtube.com/watch?v=lK3CSllQZEw

piątek, 24 maja 2013

centrum

Bóg nei ma być na pierwszym miejscu w życiu.
ma być w Centrum Twojego życia. w centrum Twojego wszechświata. To z neigo mają wypływać Twoje czynności działania miłości radości pobudki do życia. Nie ma być ustawiony podstawiony na pierwsyzm miejscu jak półce na góze żeby oczy do neigo wznosić ma być w centrum ma być źródłem żródełkiem . Twoim rwącym Cię do życia potokiem.

(na podstawie "Chaty")

Boże,
oddaje Ci moją pracę jako modlitwę do Ciebie.
A.

środa, 22 maja 2013

czasem najłątwiej było by się schwoać pod kołdrę. choć na 5 min, 10 na chwilę. schować gdzieś gdzie nikogo nie ma gdzie myśli nie biegną ludzie nie pytają a my możemy się zatrzymać. czasmi tylko tak pomyślimy i weźmiemy się w garść czasami niestety pod wpływem emocji czy silnego strachu czy nawet nie kontrolowanego odruchu cofamy się kilak kroków do tyłu. do czegoś co wydaje nam się znajome coś co znamy  coś co nie jest nam obce.nawwet jeśli to nas zraniło czy jest grzechem czasem to łatwiej zrobić niż ZAUFAĆ Jezusowi  i pójść do PRZODU mając przy sobie swojego Anioła trudniej iść nam w ciemność . w przyszłość w nieznane.  to takie mysli nawiązane do ostatniego posta. Chrystus jest z Nami w teraźniejszości nie w przeszłości. nie wracajmy do neij. miejmy odwagę iść do Przodu .
ZA NIM.
w nie znane.
uwierzmy że nigdy nie jesteśmy sami.


Boże, błogosław im na najpiękniejszej drodze.
A.


Kiedy ucieknie od nas zaufanie, a zostanie tylko strach i niepewność wymieszana z brakiem nadziei, nie wolno nam puścić ręki Jezusa, nie wracać na ślepo do punktu wyjścia, do miejsca, gdzie byliśmy wcześniej, nawet jeśli wydaje się bezpieczne i znane. Jeśli odważymy się pójść do końca, w nieznane, On otworzy nam oczy. Podaj Mu po prostu rękęo. Adam Szustak OP

wtorek, 21 maja 2013

coś osobiście osobistego


zrób coś dla siebie.
Pomyślałam że muszę od tego zacząć i nei chodzi mi tu o myślenie os obie ale o konkretne działąnie chce zaczac robic konkretne rzeczy dla samej siebie. Nei czekac Az ktos zaproponuje zorganizuej tylko zyc w pewnej zgodzie z tym że jestem sama i polubić ten stan. Przyczym nei wariowac od razu na punkcie pierwszego spotkanego człowieka. Jeśli nei ebdziemy robic rzeczy dla samych siebie, zatracimy gdzies wlasne potrzeby. Bedac z kims czy w relacjach z innymi musimy meic swoje pole i swoje Zycie jak i swoje dzialania. Doszłam do punktu w zyciu w którym czuje się jak studnia któej brakuje wody, zylam dla innych? Albo zyciem innych . czuje ze teraz wlasnie ejst czas kiedy musze robic rzeczy dla siebie w których chodzi nei tylko Or ozrywke ale o zaangażowanie się w we własny samorozowj i w spełnianie swoich wszelakich Marzeń.  Marzą mi się podróże, zoabczenei gwiazd i poznanie nowych smaków. A jedyne co teraz robie to gadam/myślę o tym że nie jest mi dobrze albo zacieram się w rozkopywaniu płota który chroni mnie przed zatracaniem się ze znajde nagle KOGOŚ i wtedy wszystko samo się nagle ułoży. Nie ułoży się. Nigdy. Jeżeli sama w siebie nei włożysz pracy. Nagle przy poznaniu drugiego człowieka nei uzdrowiejesz.. Twoje złe przyzwyczajenia nie znikną. On nagle Cie nie zmieni.
Wiem słwoa są proste. Ale trzeba realizowac siebie. Brzmi może to górnolotnie. Ale naprawdę Twoje wady/problemy czy z tym czym się zmagasz nagle nei zniknie. Jest porrzebnma  Twoja praca i samoświadomość o istnieniu tego co nei ejst dobre. 


napiałam to kiedyś a często to wraca. mieć coś swojego. i nie odkładać pracy nad sobą. na kiedyś.

Duchu Święty,
daj mi zrozumieć to coś co mi przeszkadza, pomóż mi to nazwać i naucz mnie jak z tym walczyć.
A.

poniedziałek, 20 maja 2013

nie uporządkowane.

jak ten czas leci! :)
ostatnio najczesciej pojawiajacymi mi sie slowami w glowie jest:
nie wszystko można przegadać.
i drugie to proste słowo trudne do realizacji.
Zaufanie.

nie wsyzstko można przegadać bo przeciez mozemy sie zapletnić w gadania w rozpatrywanie przesżłosci. czasem po prostu na pewnych etapach nie umeimy sie ze soba dogadac. moze po prostu nie mam łaski aby o tym mówić. może musimty dorosnąć albo po prostu przy sobie trwac i ufac. serce przy sercu. czasami wsyzstko byśmy chcieli ustalić osądzić. komuś wygarnąć i zmienić to słowami. słowami nic się nie zmieni. możemy wprowadzić słownie z drugim człowiekiem zasady. ale tylko czynem i realizacjją tych słów zmienimy relacje przejdziemy razem przez problemy czy nauczymy sie razzem trwac przy sobie w gorszych momentach.
ktoś kiedyś powiedział że pogadać można z każdym a z przyjacielem milczeć.
a to wszystko przecież opiera się :
na Zaufaniu do Boga że nad nami czuwa
na Miłość do Chrystusa któa polega na takiej miłości gdzie oddajemy życie za drugiego człowieka
i na Wielbieniu Ducha świętego że napełni nas swoimi siedmiorakimi darami, a przedewszystkim łaską Mądrości w relacji z drugim człowiekiem.
czasem trzeba dobrze umieć razem zamilknąć a nie starać się przegadać.


czytam ostatnio książke Chata.
napsiane jest tam że musimy trwacć w teraźniejszości,
tka mi się nasunęło że osoba wierząca to osoba teraźniejszości.
w sakramencie pokuty zostawiamy naszą przeszłość
a nasza przyszłość zależy od naszego bycia i działania z Bogiem w TERAŹNIEJSZOŚCI.
trwajmy w terażniejszości, bez myślenia o tym co było i co będzie Chrystus własnei dziś w tym momencie przychodzi do Nas ze swoją miłością.

Boże,
proszę Cię zabierz mój strach, on mnie paraliżuje i zabiera radość bycia z Tobą.
A.

czwartek, 9 maja 2013

MYŚLI zebrane


Spojrzałem na nią i powiedziałem, "Babciu - bo u nas tak się zwracamy do ludzi starszych - czy chcesz się wyspowiadać?". Powiedziała mi: "Tak". "Ale jeśli nie masz grzechów...". A ona mi odpowiedziała: "Wszyscy mamy grzechy". "Ale może Pan Bóg Tobie nie wybacza"... Odpowiedziała mi z całą pewnością: "Pan wybacza wszystko". "Ale skąd to Pani wie?". "Gdyby Pan nie wybaczał wszystkiego, świat byłby nie istniał". Miałem ochotę ją zapytać: "Czy Pani studiowała na Uniwersytecie Gregoriańskim?", bo jest to mądrość, jaką daje Duch Święty: mądrość wewnętrzna nastawiona na Boże miłosierdzie. Nie zapominajmy tego słowa: Bóg nigdy nie przestaje nam przebaczać, nigdy! Ojcze, na czym polega więc problem? Problem polega na tym, że my mamy dosyć, nie chcemy, nie chcemy prosić o przebaczenie. On nigdy nie przestaje przebaczać, ale my czasami przestajemy prosić o przebaczenie. Nigdy nie przestawajmy, nigdy! On jest kochającym Ojcem, który zawsze przebacza, który ma miłosierne serce wobec każdego z nas. My także uczymy się być miłosiernymi wobec wszystkich.

(Ojciec święty Franciszek - Rozważanie Anioł Pański - 17.03.2013)

wtorek, 7 maja 2013

żeby zdobyć szczyty trzeba zacząć od pakowania, treningu i codziennych zmagań z własną kondycją.
a nie od razu od najwyższych szczytów.



Takie uczucie że będzie się żyć zawsze nadchodzi tylko czasem – kiedy człowiek zbudzi się ze snu 
o świtaniu, znajdzie się sam na sam z naturą
 i spojrzy ku niebu. wtedy ujrzy jak jego blady seledyn się rozjaśnia gdy tymczasem na wschodzie dzieją się rzeczy niezwykłe, narastające jakby 
w jeden okrzyk triumfu. Serce przestaje bić wobec niezmiernego potężnego majestatu wschodzącego słońca choć zjawi
sko powtarza się każdego poranka od milinów lat. Wtedy na chwilke zapomina się o wszystkim. Czasem znów opanowuje owo uczucie gdy człowiek znajdzie się sam na sam w lesie 
o zachodzie słońca, a tajemnicza, przesycona złotymi promieniami cisza przenika poprzez konary drzew, jak gdyby opowiadała o sprawach odległych
 i pięknych. Czasem zaś ogrom ciszy nocnej
 z miliardami mrugających gwiazd daje nam poczucie że żyć będziemy zawsze czasem utwierdza nas 
w tej wierze piękna muzyka czasem spojrzenie drogich nam oczu.

ukochany cytat.


poniedziałek, 6 maja 2013

kolejny codzienny zachwyt. 
lubię słuchać historii w których dwoje ludzie odnaleźli się i widac że ma to na nich dobry wpływ. w sensie że oboje znajdują coś w drugim człowieku co wyzwala w nich o co nikt inny by ich nie podjerzewał a może raczej nie postarał się o to żeby pomyśleć lub zrobić coś zeby to odkryć w drugim człowieku.

myślimy schematami. mammy proste codzienne zwyczaje rytuały które dla nei któych są wygoda a dla nei którcyh są nawet bym powiedziała ucieczką. przed próba czegoś nwoego przed zaryzkowaniem siebie na rzecz lękku przed stratą porażką czy roczarowaniem.a le przecież te schematy ułątwiaja nam też życie. bo jak sie stoi w tym swoim punkcie życiowym to trudno nagle patrzeć na wszystko inaczej. czasem trudno sie zatrzymac. a czasem jestesmy zupelnie nie swiadomi ze mamy patrzec inaczej CZY ŻE MOŻE BYĆ COŚ ŹLE, albo że po PROSTU TRZEBA ZARYZYKOWAĆ.
a po co?
po to żeby poznać smak życia
po to żeby spełnić swoje marzenia.
czasem mówię że coś jest nie możlwie a przecież Bóg przełamuje to neimożliwe i coś co dla nas najtrudniejsze było straje sie czasem przeszłym. i po to Bóg stawia na naszej drodze ludzi któzy pomagakją nam sie przełamac czy odkryc na nowo. dobre zwiazki relcje czy przyjaznie pomagaja nam wyzwolic z nas to co najcenniejsze. najpiękniejsze.
i tak człowiek którego ktoś by opisła za nieśmiałego walczy o serce kobiety.
i tak osoba ktora ktoś uznał za kogos kto żyje lekko bierze na siebie odpowiedzialność
i tak ten który wydaje się nie pozorny uczy Ją najpiękniejszej pieśni miłości.
to najpiękniejsze świadectwa Bożej miłości. do Nas.

a dziś poza temaatem.
proszę Cię Boże o siły. to będzie trudny Maj.
to jest niełatwy rok.
i tak trudno patrzeć na to z uśmiechem
A.

niedziela, 5 maja 2013


Ciekawe spojrzenie obecnego Papieża na modlitwę. Tylko czemu nie ma wyraźnie modlitwy za powołania i za kapłanów? niby można podłąćzyć to do każdej pewnie z grup. ale wyraźnego pola modlitwy nie ma.
kiedyś się zastanawiałam nad tym jak bardzo nie wykorzystujemy daru modlitwy . każdego dnia się przecież modlimy i tego każdego dnia możemy za kogoś prosić, albo nawet nie prosić ale kogoś bliskiego lub bliskie nam sprawy powierzać. zdjąć ciężar zmartwień i oddać komuś dużo :) mądrzejszemu ;)


Modlitwa pięciu palców. Autorem jest Papież Franciszek. Napisał ją gdy był arcybiskupem Buenos Aires.
KROK 1
Kciuk jest palcem, który jest najbliżej ciebie. Zacznij więc modlitwę modląc się za tych, którzy są ci najbliżsi.
Są to osoby, które najłatwiej sobie przypomnieć. Modlić się za tych, których kochamy to „słodki obowiązek”.
KROK 2
Sąsiedni palec jest palcem wskazującym. Pomódl się za tych, którzy wychowują, kształcą i leczą.
Oni potrzebują wsparcia i mądrości, by prowadzić innych we właściwym kierunku. Niech stale będą obecni w twoich modlitwach.
KROK 3
Palec środkowy jest najwyższy z palców. Przypomina nam o naszych przywódcach, liderach, rządzących, tych, którzy mają władzę.
Oni potrzebują Bożego kierownictwa.
KROK 4
Kolejny palec to palec serdeczny. Zaskakujące, ale jest naszym najsłabszym palcem. Przypomina nam on by modlić się za słabych, chorych, strapionych i obciążonych problemami.
Oni potrzebują twojej modlitwy.
KROK 5
W końcu nasz mały palec, najmniejszy ze wszystkich. Powinien on przypominać ci o modlitwie za siebie samego.
Kiedy zakończysz modlić się za cztery grupy wymienione wcześniej, twoje własne potrzeby ujrzysz we właściwej perspektywie i będziesz gotów, by pomodlić się za siebie samego w sposób bardziej prawdziwy i skuteczny. Amen.

piątek, 3 maja 2013


Możliwe że to co tu pisze się powtarza. Może powinnam na to uważać. Zwracać uwagę. Ale piszę dla siebie. Pisze bo może ktoś co przeczyta co go zainteresuj. Bo może ktoś jakimś przypadkiem zajrzy i będzie chciał czytac (?) o mojej relacji z Bogiem? może to coś da..
Nie ważne nie o tym chciałam pisać albo nad tym się rozwodzić. Wiem że mimo tego że coś się powtarza tu to nie przypadek. Bo albo to znak tego ze to dla mnie wazne, albo może jakimś potwierdzeniem że to faktycznie jakoś jest istotne dla mojej wiary czy to  pop prostu jakiś mój życiowy smok z którym tocze walkę. Coś możliwe z tych opcji :)
Po raz kolejny doświadczyłam tego że musimy musimy musimy. Pamiętać o dialogach samych z sobą. Każdy ma swój sposób na swoje własne dialogi. Ale nigdy nie może my o nich zapomnieć. Nie możemy siebie zagłuszać siebie wplątać w coś co nie pozwala nam dyskutować samemu ze sobą. Jeśli nie wiesz jak to próbuj próbuj. Rób coś co Ci sprawia przyjemność a przyczym możesz swobodnie skupić się na sobie i myśleć. O sobie, swoim życiu. Może przerodzi się to w modlitwę może w nic może w jakiś płacz śmiech. Ale trzeba rozmawiać samemu ze sobą. I trzeba by przy tej rozmowie był Bóg. Może to pisanie do siebie może to gra na instrumencie. Ale nie możemy stawiać swojego życia tak że siebie zagłusamy czymś co zagłusza nasze myśli swobodne myśli. Przecież nawet dobra muzyka może być zagłuszeniem. Nadmierny perfekcjonizm czy ogladanie seriali i filmów (tak ja znów o tym to mój smok. Przedstawiam go : mój smok zagłuszacz: filmowy znawca komedii romantycznych i seriali wszelkiej treści), mogą być to inne zagłuszacze wszystko co powoduje że nie możemy gadać sami ze sobą.
A jest o czym gadać o tym jak się czujemy z tym co aktualnie w życiu robimy czy jesteśmy z siebie zadowoleni czy realizujemy spełnaimy swoje marzenia. Nasze własne rozmowy zdecydowanie powinny być rozmawami jak z najlepszym przyjacielem. Bo jestem soboa która wie ze trzeba patrzec na swój świat z pewnej odmiennej perspektywy :) nie popadajmy w przesady :D nie rozmawiajmy ze sobą ciągle :) ? no wiadomo o co chodzi ;P jak będziemy ciągle ze sobą rozmawiać możemy popaść w coś nei dobrego - w nadmierne rozważania i stanie w miejscu. Bez ruszania się do przodu. Możemy w  kółko i w kółko zastanawiać się czy dobrze żyjemy. Czy dobrze coś zrobiliśmy czy wszystko jest ok. i pytań może być ciągle i ciągle co raz więcej. A to chyba nie potrzebne. Oczywiście musi być złoty środek. Mmyślę że trzeba wziąć ster swojego życia w swoje ręce z Bogiem w sercu obrać dobry kurs. I jakby nei rozważająć i nie podważając najważniejszej roli Boga w tym kursie  pamętać że czasem potrzebny jest odpoczynek i spojrzenie na to ile się rpzepłyneło i rozmowa ze sobą czy jesteśmy z siebie zadowoleni. Czy to co robimy jest zgodne z naszymi zasadami i czy sami siebie się nie wstydzimy.
Czułam dziś jak bardzo ktoś nie chciał żebym sama siebie nie usłyszała żębym w rozmowie ze samą sobą nie dopuściła prawdy i słów Boga co dobre a co złe w moim życiu. Moje nastawienie negatywne na samą siebie aż kipiało z moich słów a wystarczyło zagłuszyć zagłuszacze i dopuścić do siebie prawdę. Tą jedyną. Jezusa z Nazaretu . 


ps.
napisałam ten post, a potem nastąpił ciężki dzień. o tym co sie czulo i myslalo chyba nei warto pamietac. musza isc gdzies gdzie sie ich nie rusza. tylko one wychodza jak smoki. a walka jest wyczerpujaca.

Drogi Boże,
Pomóż mi walczyć z tym co we mnie najtrudniejsze.
A.

wtorek, 30 kwietnia 2013

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

już za kilka dni maj. wszystko trochę przesunięte pogodowo. nieśmiałe myśli o lecie plączą się tak naprawdę z pragneiniem prawdziwej wiosny a właściwie jednej myśli: żeby był stale ciepło, bardziej zbilansowana pogoda, kilka prawdziwych letnich burz i słońc słońce słońce. którego potrzebuje nei tylko nasza skóra ciało ale uśmiech. po prostu nasz organizm. żeby wyjść z domu ruszyć z miejsca i więcej czasu spędzać na zewnątrz. przydałaby się jakaś dieta.
ale raczej myślę o połaczeniu  fitnessu duchowego z życiowym,
już chyba pisałam że myślę że to bardzo jest powiązane. kiedy prowadizmy zdrowy aktywny tryb życia jakoś łątwiej ? może nawet bardziej naturalniej?  się modlić łatwiej wypełniać dobrze owocnie czas.
nadmiary w naszym życiu prowadzą do blokad. do pewnych murów. i tak pora myślę budzić się z tej przedłużonej zimy i ropocząc wprowadzanie nowych nawyków na lato.
trochę warzyw trochę ruchu - rolki? basen? i może częstszy udział na Mszy świętej? brzmi jak początek czegoś dobrego choć nei któzy mogą uznac moje mysli za banalne. to czuje ze wlasnie tego bardzo potrzebuje.

wtorek, 23 kwietnia 2013

a propo jadu znalezione z 2011 roku oddaje sytuacje kiedy dopuszczamy do siebie te jad do serca:

jeedna ciezka sytuacja powoduje nie tylko strach i lek w chwili trwania ale powoduje ze cos rosnie. gdzies gleboko i po cichu powoduje ze sytuacje banalne dla kazdego dla Ciebie staja sie siecia paranoicznych momentow powodujacych drzenie rak i szklane oczy ale idziesz od przodu a lek rosnie powoli po cichu ale rosnie nie wiesz kiedy ale rece ciagle drza glos sie podnosi wtedy kiedy nawet neiw iesz ze reaguejsz znajomi nie rozumieja a try sie po prosrtu boisz o anstepny dzien o to co bedzie kiedys o to czy kiedys nastapi jedna sytuacja jeden moment zmienia wszystko.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

i ostatnia myśl.

nie pozwól na wpuszczenie jadu do swoich ran
do swojego życia
do swoich zamierzeń.
czuje jakbym podjęła decyzję pewnego rodzaju kompromis który w żadnym stopniu nei mogę nazwać kompromisem a wysoko postawiono poprzeczką. czuje znowu to słowo. ale teraz mogę tylko powiedzieć o odczuciach. żę nie mam wątpliwości. skoro czuje że nie mam wątpliwości. przechodzę do drugiego etapu do etapu głowy, rozumu. musi być szczegółowy plan milion pytań a przedewszystkim modlitwa.
a to wszystko w najtrudniejszym czasie.
pierwszy raz od nei wiem tak się bałam. 
a przecież jestem obdarzona tyloma błogosławieństwami każdego dnia.
zero kompromisów.
widzę jak Bóg układa nasze życie. jak krok po kroku pokazuje nam to na co nas stać.
tylko trzeba coś dać od siebie.
i niczego sie nei bac.


Tak mówi Pan, 
Odkupiciel Izraela, jego Święty, 
do wzgardzonego w swej osobie, 
do budzącego odrazę pogan, 
do niewolnika przemożnych: 
«Królowie zobaczą cię i powstaną, 
książęta padną na twarz, 
przez wzgląd na Pana, który jest wierny, 
na Świętego Izraelowego, który cię wybrał». 

Cudowny powrót Izraela z wygnania

Tak mówi Pan: 
«Gdy nadejdzie czas mej łaski, wysłucham cię, 
w dniu zbawienia przyjdę ci z pomocą4
<A ukształtowałem cię i ustanowiłem 
przymierzem dla ludu>4
aby odnowić kraj, 
aby rozdzielić spustoszone dziedzictwa, 
aby rzec więźniom: "Wyjdźcie na wolność!" 
[marniejącym] w ciemnościach: "Ukażcie się!" 
Oni będą się paśli5 przy wszystkich drogach, 
na każdym bezdrzewnym wzgórzu będzie ich pastwisko. 
10 Nie będą już łaknąć ni pragnąć, 
i nie porazi ich wiatr upalny ni słońce, 
bo ich poprowadzi Ten, co się lituje nad nimi, 
i zaprowadzi ich do tryskających zdrojów. 
11 Wszystkie me góry zamienię na drogę, 
i moje gościńce wzniosą się wyżej. 
12 Oto ci przychodzą z daleka, 
oto tamci z Północy i z Zachodu, 
a inni z krainy Sinitów6
13 Zabrzmijcie weselem, niebiosa! Raduj się, ziemio! 
Góry, wybuchnijcie radosnym okrzykiem! 
Albowiem Pan pocieszył swój lud, 
zlitował się nad jego biednymi. 

sobota, 6 kwietnia 2013

wczorajsze kazanie..

może być tak że Pan powołał Cie do bycia zawsze na drugim miejscu nigdy na pierwszym. albo może to wskazywać na totalny brak Twojego zaangażowania  we własne zycie. Pan da Ciw iele da Ci tyle że nie jesteś wstanie tego pojąć.
Ale musisz, zawsze za każdym razem dać coś od siebie. Chrystus jak się domyślasz nie robi tego bo On czegoś nie potrafii ale dlatego że chce zoabczyć czy TObie zalezy i czy Ty jestes na to JUŻ gotowy.


A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb.
Rzekł do nich Jezus: «Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili».

on mógł rozmnożyć tę rybę. tak jak tamte. On mógł przygotować im najwspanialsza ucztę.


ps.
pamietasz o spędzaniu z Nim czasu? wczoraj udało mi się spędzić chwilę przed Jego obliczem. to odradza serce. nawet nei wiedziałam jak bardzo mi tego brakowało.

 znajdź dla niego czas.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

z cyklu nie dokońca wartych do oglądania filmów ale jak sie siedzi w domu tyle czasu to się je ogląda ;)

zwróciłam uwagę na jeden bardzo mądry dialog w filmie mniej więcej brzmaił tak.

- pamiętasz, lekcje w 3 klasie podstawówki, kiedy mówiliśmy kim chcemy zostać w przyszłości?
- pamiętam.
- poweidziałaś,m że chcesz zostać baletnicą. doskonałą baletnicą znaną na całym świecie. co się stało że nią nie jesteś? że do tego nie dążysz?
- ludzie się ze mnie śmiali?
- to nei odpwoeidź. czemu nią nie jesteś? przecież ktoś na świecie musi być słyną primabaleriną. więc CZEMU NIE TY?

właśnie.

Czemu nie Ty? czemu nie realizujesz tego swojego marzenia? czemu nei walczysz o to?
przeciez na świecie ktoś musi być.
najlepszym pływakiem. najszybszym kolarzem. najzdolniejszą artystką.

sobota, 30 marca 2013

dziękuje Ci Boże.
za wielki post doświadczony w kazdym zakamrku mojego umysłu.
za myśli które przychodzą. za słabości za trud za zagubienie za upadek.
a najbardziej z tego wszystkiego dziękuję Ci za Twoją
MIŁOŚĆ

piątek, 29 marca 2013

z ogromem miłości Chrystus patrzy w Twoje oczy i serce. oświadczając Ci że Twój największy grzech, z którym zmagasz się i zmagasz. Który CI ciązy przy każdej spowiedzi. który "utrudnia Ci" zycie. przy którym ciagle i ciągle na nowo upadasz.tak,, własnie ten grzech. Ta Twoja słabość.
jest  Twoim błogosławieństwem.
w pewien nie zrozumiały na ludzki sposób musisz ją zaakceptować. przyjąć.
ale tylko wtedy przyjąć kiedy w momencie przyjęcia wyrzekniesz się tego grzechu.
To Twój KRZYŻ. to Twój udział w drodze Chrsytusa. dzięki temu grzechowi zbliżysz się do Chrystusa. umocnisz się. będziesz bliżej. To po ludzku nie jest zrozumiałe. To Twoje błogosławieństwo. Ta walka. A dzięki tej walce możesz pomóc innym się zmagać z tym. z Twojej siły możesz sprawić żeby ktoś nie wpadł w ten grzech. mozęsz komuś pomóc.
Szatan zna Twoje słabosci, wykorzystuje je. wiec czasem kiedy nie masz jak walczyc, zaakceptuj ten stan i wykrzeknij się grzechu nisoąc swój krzyż na ramionach.

każdego dnia pamiętaj, wyrzeknij się i weź swój krzyż na swoje ramiona.

Boże,
chce nieść ten krzyż.
A.


niedziela, 24 marca 2013

furtka.

niepoukładane myśli.. trochę bezsensu


Nasze życie to piękny ogród. istotą życia jest pewien mur który stawiamy odgradzamy się od tego co złe tego co nas osobiscie zniewala to czujemy to co nam pokazuje Bóg że jest dla nas nie dobre co jest naszym uzależnioenie. . ustawiamy granice. zasady. aby żyć jak najpiękniej. jeżeli sprawimy że zarośnie ogród że zrobi sie szpara w murze to wszystko może po ciuhcu neiświadomi nawet nami zawładnąć. przez chaos nie wiemy co się dzieje. każdy z nas potrzebuje jakiś zasad. reguł.

Sprawia mi ogromną trudność w życiu zamykanie pewnych etapów. zamykanie furtek na klucz. caałkowicie i nie odwracalnie. często wracam do zaległch spraw. zostawiam furtkę uchyloną na wszelki wypadek.
czemu tak trudno pójść na przód czemu tak trudno przestać się bać.

kiedy mozemy byc zaniepokojeni naszym zyciem? kiedy na pytanie zwiazane z czyms złym nei jesteśmy wstnie odpwoeidziec ile razy i jak często jeśli coś jest NIEOGRANICZONE w naszym życiu to znacy że nami jakoś zawładnęło naszymi zmysłami


 jeśli  Uświamomimy sobie w pełni że Wszystko w rękach Bogach. to wreszcie możemy wyluzować, uspokoić się.. odpocząć w jego dłoniach.


środa, 20 marca 2013

przyłapałam się ostatnio na bardzo prostej i jakże bardzo denerwującej rzeczy - zwyczaju.
jeśli dzieje się coś złego w życiu, nawet drobnostka. to chwytam za telefon albo za inny środek komunikacji.
czemu najpierw nie rozmawiam z Bogiem?  a jeśli nawet to za drobnostka to czmeu Mu tego nie powierzam? zwykłych codziennych moemntów, potknięć, rozterek? czemu się nei modlę?
czemu nie rozmaiwam z moim najlepszym Przyjacielem?

Maryja rozważała w sercu. a potem z radością pobiegła do Elżbiety.
dobrze że nie miała komórki, nie wysłała smsa :) hostoria Chrześcijańśtwa mogłaby się potoczyć innaczej, bo może w łonie Elżbiety nei poruszyłoby się dzieciątko..
żarty żartami.
myślę że w konsekwencji braku odruchu - słów keirowanych do Boga dużo tracimy.

przemilczmy, zachowajmy w sobie. sami spróbujmy wyciągnąć wnioski. rozsądnei wypowiedzmy nasze słowa, przemyślmy, zaakceptujmy albo zapomnijmy. tak po prsotu w łączności z Bogiem. odłóż komórke. komunikację , zamknij usta otwórz serce. przemyśl. mów mu o wszystim. wszystkim.


Drogi Boże,
zamknij mi czasem moje usta.
A.

poniedziałek, 18 marca 2013

czemu podjęcie pewnych decyzji jest tak trudne? czemu brak nam odwagii by wytrwać przy tym ? czemu tak czasem sami siebie ranimy kopiąc rozdrapując świeże rany?
sami sobie zadając ból?
czemu nei umiemy SAMI podjąć decyzji żeby pójść do przodu?
brak odwagi?
strach?
wygoda?
przyzwyczajenie?
strach przed samotnością?
przed zmianami?

po prostu.to nei MY sami ale ON w Nas. i On z Nami podejmuje takie decyzje.

Może jak to Papież Franciszek powiedział: nie jestśmy GOTOWI na Boże miłosierdzie?


sobota, 16 marca 2013

wsłuchaj się w trud..


Możesz i jesteś kochana za to kim jesteś, za Twoej proste nawyki gesty. Sa ludzie którzy kochają Cię za to kim jestes. Za twoje serce. Spojzenie. Postawe. Nie musisz udawać. Możesz kochać. Możesz pragnąc. Musisz sobie stawiać poprzeczkę wysoko bo prawda jest prosta.

Bóg Cię kocha.


I nie musisz udawać nikogo, musisz być  tym kim jesteś.
I nigdy nie mozes zzapomnieć że trud musi być, że walka musi być. 

Bo ona jest wspaniała. Bo ona pokazuje Ci ciągle prawde o Tobie o Twoim życiu. Wsłuchaj się w trud. I w Boga. W jego miłość do Ciebie. A znajdziesz spokój. Znajdziesz ludzi którzy Cię właśnie za to kochają.
Prosta i najtrudniejsza miłością Twojego życia.
Pamiętaj trud jest niezbędny do działania. Do bycia. Do tego by poznać siebie. Nie pamiętasz swoich najmłodszych lat.

 Przez trud i cierpienie odkryjesz zranienia. Poznasz siebie lepiej i zaznasz spokoju w sercu.Zawsze zaskakuje. Tego jestem pewna określając Boga. Wyobrazić możesz sobie że chcesz, możesz go o to prosić. Ale dostaniesz w takiej czasie i takim momencie życia że zaniemówisz. Po prosisz o coś prostego. Najprostszego a dostaniesz w takiej ogromnej wersji tak skomplikowane że zaniemówisz. Nawet nie poprosisz tylko minie Ci przez głowę przez sekundkę. A zaskoczy Cie w ułamek tej sekundy. Ale najpiękniej jak o nic nie prosisz. Niczego nie oczekujesz wtedy przygniecie Ci taki ogrom łaski i taki ogrom dobra.  Bo możesz wymyślać ale po ludzku.

A ON przecież patrzy z wysokości.


 Wjedź na 57 piętro wieżowca i zobacz jak wyglada z niego świat. A zobacz jak z Twojego parteru - to jasne jest zupełnie inaczej GÓRA I dół. Taka różnica. Czy z widoku dołu prosisz czy otwierasz się na GÓRĘ.

Miałam pisać codziennie. taki był warunek.
ktoś mi dziś przypomniał.
 więc znowu zaczynam codziennie.



ostatnio co raz bardziej tęsknie za podróżami. tylu ludzi wokół mnie o tym mówi, rusza gdzieś TAM.
nie dość że jestem uziemiona, to czuje jakoś pod skórą że właśnie tu w tej sekundzie jest miejsce. w domu. na uczelni.


Panie Boże,
wiem że jesteś wszechmocny, ale widać że nie dostrzegłam znaków że mam się zatrzymać,
zrobiłeś to w sposób najbardziej dosłowny. miesiąc w domu. otwierasz moje serce na to bym mogła spędzić czas w domu. z rodzicami. z siostrą.
dziękuję.
tyle mi pokazujesz. właśnie teraz.
dziękuję.

ps. ostatnio natknęłam się na dużo dobrej muzyki


wtorek, 12 marca 2013

własna porcja ogłupiaczy



Po ostatnim kazaniu u Dominikanów trudno nie wrócić do słów dominikanina który mówi otwarcie o tym że na „straży naszej wyobrażni musimy postawić strażnika wtedy żadne myślwice nie będą wstanie nas zbombardować” :) niby żartobliwe, ale.
 Świadome prowadzenie życia duchowego wprowadza ład w całym naszym życiu. codzienna refleksja nad tym co zrobiłam dobze co xle - prosty rachunek sumienia powoduje że porządkujemy własne emocje. co sprawia że emocje są przez nas często ukategoryzowane (?)
nei są ciągle kipiącymi emocjami. podjęta próba zrozumienia przyczyny i skutków. Otworzenie się na Boga powoduje że możemy się uchronić od następnego błędu, albo po prostu.. nie obwiniać się za coś czego nei zrobiliśmy..
musimy wiedzieć co powoduje że występuje u Nas grzech. co rozbudza albo przygłusza to co powoduje ze nie  uciekamy do grzechu

Dominikanin mówi o trzech rzeczach które rozbudzają naszą wyobraźnie ( podkreslał ze cała nasza wyobraźnia nie prowadzi do grzechu w końcu nic nie jest białe ani czasrne w tak ogggggggggggromnym skrócie. jest szara sfera naszej wyobraźni ktora pobudza w nas pragneinia ktore moga byc w naszym konkretnym przypadku prowadzace do grzechu) i prowadzą nas do grzechu.
Bo to w wyobraźni rozpoczyna się nasz grzech. 
Nie ujmę to tak dosłownie ale Dominikanin powiedział o pilnowaniu tego co mówimy tego co jemy i o myśleniu o śmierci.
prosto z mostu. jestem kobietą. oglądam komedie romantyczne (tak tak zdecydowanie za dużow  sowim czasie)   uwielbiam czekoladę.
jedno wzbudza pragnienie o białym ksieciu na rumaku. albo chociaz o szczesliwej milosci spaczajac jej wyobrazenie
a drugie ogłusza.? 
wiem genaralizuje. wszystko w zdrowych proporcjach.
ale włąsciwie wyjscie z nałogowego ogladania komedii romantycznych w moim przypadku i trybie aktualnym zycia nie jest łatwe.


to tak samo z tym że twierdzimy że coś jest dla naszego relaksu.
wydaje mi się że musimy stanąć w prawdzie przed tym co jest RELAKSEM a co po rpostu ponownie nas ogłupia. ogłuszana nasz umysł i naszą świadomość.

ostatnio na prawdę dużo siedzę w domu i zaczynam odczuwać jaką różnice robi "odpoczynek" od ODPOCZYNKU.
zwykłe "pójście" (raczej ze skręconym kolanem to powiedizałabym wysłanie kogoś :D ) po czekoladę a włożenie trochę wysiłku i upieczenie czegoś.
różnice sprawia rpzyjemne obejrzenie filmu z kimś. a kolejny serial w internecie.
tu nie trudno wrócić do celebracji życia.
zwykłych chwil i ich wykorzystaiu.

niedziela, 10 marca 2013

"wymagało to trochę czasu ale DECYZJA została powzięta.
a DECYZJA to rzecz pożyteczna"

mały mądry muminek.

genialna umiejętność w życiu. podejmowanei decyzji. nie uciekanie od wyboró, od pytań, od trudności. Podjęcie decyzji wraz z przyjęciem na siebie KONSEKWENCJI. dobrych i złych. spojrzenie w prawdzie na siebie i otworzenie się na to co przyniosą konsekwencje. codziennie podejmujemy pewnie dziesiątki decyzji. świadomie czy mniej. o to jakw ykorzystamy dzień, jak będę wyglądały nasze relacje, co z robimy w danym dniu. kazda decyzja nawet najnajnajmniejsza ma konsekwencje. warto to mieć na uwadze.


 podjęłam jedną z trudniejszych decyzji jakie mogłam podjąć. przyjmuje konsekwencje decyzji. i staram się nie rozważać tego na nowo (bo po co się zadręczać czy to była dobra czy zła decyzja) ale staram się wysunąć wnioski przyjąć lekcje życiową i ruszyć na przód.   ale w serduchu ściska.




czwartek, 7 marca 2013

Deszcz jest jak nadzieja, że przyjdzie coś NWOEGO,
coś NOWEGO się urodzi.
albo to zmęczone odpocznie zacznie  ROSNĄĆ,
uwielbiam zapach ciepłego letniego deszczu.
uwielbiam ciepłe ożywcze krople deszczu.
wiosna bez deszczu to nie wiosna.




ulubiona:


Twoja miłość jak ciepły deszcz                             
Twoja miłość jak morze gwiazd za dnia                
Twoja miłość sprawia, że                                      
Nieskończenie dobry Święty Duch                          
Ogarnia mnie.                




środa, 6 marca 2013

czasami tak się czegoś boimy że skupiamy sie tylko na oddychaniu, tylko na tym by jakoś przetrwać
by móc odychać
wdech
wydech
wdech
wydech

zapominamy co jest wokół nas. kto jest wokół nas.




zatzymaj się.

1 minuta to już za dużo czasu do stracenia


Myślenie o podróżach o tym co jeszcze jest do zwiedzenia zobaczenia dotknięcia obejrzenia przyjrzenia się zasmakowania  aż mnie przygniata! Już już teraz chciałabym zostawić wszystko i to wszystko zobaczyć. Wykorzystać każdą sekundę, każdą minutę i nigdy więcej nie tracić chwili z dnia.
Ten rok studencki jest dość dla mnie zaskakujący  i w porównaniu do ostaniego uczy mnie pokory. Większość planów, podróży stanęła w miejscu, odłożona „na potem”



.
Każdego dnia dostajemy te same 24 godziny, te same 1440 minut.
Wydaje mi się że nasze przyzwyczajenia neidbałosc powoduje że nie tylko ich nei wykorzystujemy, ale przez to tez zaniedbujemy NASZĄ DUSZĘ
Istnieje twierdzenie żeby coś w naszym w życiu stało się nawykiem musimy robić to regularnie przez minimum 2 tygodnie.  Ale chyba dla każdego katolika powinno być oczywiste że jakeikowliek poradniki książki nie mogą zostać zastąpione wprowadzeniem w nasze życie pierwszego  ważnego nawyku. Regularnej modlitwy. Związanej z tym spowiedzi. I przyjmowaniem Eucharystii.
Od tego trzeba zacząć. Zagłuszamy siebie nasze myśli jakoś w niewytłumaczalny sposób próbując uniknąć codziennej porannej i wieczornej modlitwy. Od której powinno się zacząć jaka kol wiek pró©a uporządkowania naszego życia. Myślę że to samo zaprowadzi nas do tego aby cześciej przystępować do spowiedzi a uzdrowienie w spowiedzi powinno prowadzić nas do najpiękniejszego połączenia z Bogiem – komunii .
Codzienne zatrzymanie się z biegu może tylko nas uzdrowić. Ale każdy z Nas tego na pewno potrzebuje. Żeby zacząć od zmiany WSYZSTKIEGO  zacznijmy od prostej codziennej. Spokojnej – w sensie  - nie w biegu  - modlitwy.
Jeśli nie masz wprowadzonego tego zwyczaju zacznij już dziś. Jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko jest na swoim miejscu.

Panie Boże,
Pozwól mi stanąć w prawdzie. Zobaczyć rzeczy takim jakimi są naprawdę.
Ania

poniedziałek, 4 marca 2013


Natknęłam się na kilka filmów ostatnio i piosenek (zespołów które nie są z kategori tych co deklarują się  że śpiewają muzykę chrześcijańską) które w sposób przepiękny mówią o wierze, Bogu,

tu screen z prostego filmu "Miłość przychodzi powoli".
film pewnie nawet banalny, babski ;)
ale zachwyca mnie jak mężczyzna pokazuje kobiecie wiarę.

a tu scena która trochę chyba żartobliwie nawiązuje do tego co pisałam "Bóg wysłuchuje naszej prośby każdej"on się modli czemu ona odeszła.. i prosi Boga o siłę i pogodzenie się z tym że jej nie będzie w jego życiu i  w tym momencie znajduje od Niej listy. ukryty w .. sianie ;) gdzie ona prosi żeby on ją uratował. i nie pozwolił jej odejść :))

słonecznie z uśmiechem na twarzy rozpoczynamy kolejny poneidziałek.
Bóg wysłucha każdej naszej prośby.
nigdy nei wiadomo keidy jak i czy bedzie to tak jak myśleliśmy.
ale miejmy serce i oczy szeroko otwarte.
Bo Jego znak.. może być w końcu w .. sianie ;)

niedziela, 3 marca 2013

"nie umiemy przewidywać w życiu najistotniejszego każdy zaznał w życiu największych radości wtedy kiedy nic ich nie zapowiadało"


jak byłam małym dzieckiem myślałam że Bóg ma dla nas plan.
że mamy iśc od punktu do punktu B i że On na górze i tak wie co będzie jutro jaki będzie jutro mój wybór.
z czasem takie spojrzenie się po prostu powoli powoli zmieniało..

Bóg obdarzył nas WOLNOŚCIĄ.
i by pojąć to wiarę trzeba moim zdaniem pojąć jakby możliwość istnienia dwóch rzeczy na raz.
tak jak podczas Eucharysti Jest chlebem i ciałem
jest wszechmocny a dał nam Wolność
mógł by Nas zaprowadzić najkrótszą Drogą. a On dając na Miłość daje nam Wolność.

kidyś rozmawialiśmy w Duszpasterstwie i żartach stwierdziliśmy że Bóg jak my się rodzimy włącza nam GPS na NIEBO i z każdej drogi w naszym życiu:
z każdej, każdej każdej.
znów ustawia nam NAJKRÓTSZĄ trasę do Nieba,a my możemy iść w każą stronę świata. jak tylko sobie wymarzymy zdecydujemy ..

to co pierwsze mi się dziś nasuwa.o tym GPS.
ile razy bym chciała być już kilka kroków do przodu przeskoczyć choć to półroku. wiedziec co bedzie za rok .
o tak! z czystej ciekawości :) gdzie będę? gdzie podzieją się plany o podróżach?
co będzie?
ale..
wiedząc że Bóg dał nam wolnosc trudno nie zauważyć tego że podsuwa nam wydarzenia ludzi któzy idealnie pasują w idealnym moemncie do tego co dzieije sie w naszym zyciu.nasza decyzja jednak przecież polega na tym co przyjmiemy a co odrzucimy.


czasem mam wrtazenie ze poznajee wlasnie tych ludzi po to żeby coś mi przekazali? pocieszyli czy po rpostu w niewytłumaczalny sposób doprowadzili do kolejnego punktu na mojej mapie.
 i tu aż trudno nie wspomnieć Ks T. którego spotkałam na Lednicy, rozmowa i spowiedź trwała z półtorej godziny. dostałam email żeby pisać jak by znów coś złego(dobrego) się działo. kilak emiali a potem człowiek  który zmienił moją drogę. znikł. tak po prostu.
dostałam wtedy koszulkę lednicką od niego Anioły (w)porządku :)

Czasem bardzo mocno czuję że przekombinowałam że coś robię na siłę. i że robie COŚ co nie ukłąda się odpowiednio w czasie. wydarza się na przykład za szybko w moim życiu że pewien proces dojrzewania do jakiejś cechy czy sytuacji przyspieszyłam.A to trudno później zmienić. trzeba wybrać nową drogę.
czasem bardzo trudno rozpoznać czy się przekobinowało czy nie.. czy jest się w odpowiednim miejscu ..
wtedy najważniejsza jest modlitwa.

w tej ciszy. spokoju co mnie teraz otacza i w tym zagmatwaniu co dalej.
w tym siedzeniu ze skreconym kolanem, otwieram dzis w Kościele  książeczkę i czytam:

"podobnie może tak jak Szymon Cyrenejczyk mieliśmy własne plany szliśmy swoją drogą tymczasem okoliczności wymuszają na nas zatrzymanie się, narzucają zmianę czy tego chcemy czy nie.
JEDNAK istontnie zalezy od Nas jak się dalej zachowujemy. 
Zatrzymanie się , z początku wymuszone moze stacv sie okazja do modlitwy, zwlaszcza gdy zatrzyma nas choroba cvzy zwolnienie z pracy.dzieki modlitwie zdolamy dostrzec ze przyjmujac krzyz pomagamy samemu Bogu.Tak On potzrbuje naszego wspoldzialania w dziele zbawienia. Po to otrzymalismy od Niego  wolność najwyzszy dar, który dzięki przyjęciu krzyża  w posłuszeństwie rozwija się"
J.Bolewski Sj


to odpowiedni moment i odpowiednie słowa.
nic w końcu nie jest przypadkiem


Boże,

otwórz moje serce na Twoje znaki, pomóż mi dostrzec to co dla mnie i dla tych z którymi teraz żyje najlepsze.
A.


p.s.

to taki zbiór myśli kiedy K. powiedział że się zaręczył.
przypadkowe spotkanie. i taka dobra informacja.
na wszystko przychodzi pora :)


sobota, 2 marca 2013

modlić się ?


Celebruj życie, chwile momenty. Sekundy ułamki sekund.
Każda chwila jest niepowtarzalna nie zapomniana i jedyna.
Pada śnieg?
Stań zatrzymaj się.
Opuść ręcę, spójrz do góry wtul się w ulubiony szalik i poczuj.
Zapach Świerzego powietrza, mroźny wiatr, „odgłos” śniegu, czy kroki odchodzącej jesieni.
Staraj się nie jeść w biegu, wybierz ulubiony kubek. Zalej ulubioną herbatę i daj sobie dla siebie choć ta minutę o poranku.

Celebruj chwile w swoim życiu.

 MODLITWĄ tego by zaspane serce otworzyło się na jego działanie.
Lubisz kawę?
Przyrządź w ulubionym, rozmową ze swoim najlepszym PRZYAJCIELEM.
Zaczynaj każdy dzień od modlitwy.
Od zwykłego DZIĘKUJE. Każdego dnia otwieraj serce na Boga od NOWA.
 Wpij z oddechem.


Nigdy nie zapomnij każdego dnia powiedzieć dziękuję.
Za trud, za radość. Za pierwsze promienie. Za wysiłek, za rozmowę z rodzicami, za chwilę dla siebie.

Dziękuję Boże, że otaczasz mnie swoją miłością.

Mamy ogromny dar w życiu właściwie ogromne pole możliwości, darów. Do odkrycia zdobycia”. Dar o którym chciałam napisać jest DAREM MODLITWY.

Możemy modlić się o wszystko co tylko przyjdzie nam do głowy.
Jak się dobrze modlić? Chyba każdy musi wypracować „swój” sposób.
Może być to cisza. Mogą być to wypowiadane modlitwy. Mogą być to proste słowa wypowiadane do Boga. Może to być pieśń prosto z naszego serca.
Nie możemy jednak zapomnieć kto jest w modlitwie najważniejszy. I nie możemy zapomnieć o czasie na odpowiedź.

Bo można przecież zagadać to co najważniejsze, zagłuszyć śpiewem czy swoją pychą, próżnością, uporem. Nie możemy zamykać serca na odpowiedź. Bo skąd mamy wiedzieć w jaki sposób zostanie wysłuchana nasza modlitwa? Skąd wiemy co dla nas jest najlepsze?  Skąd możemy wiedzieć czy naprawdę modlimy się o to co po prostu jest dobre dla nas?
Tu trzeba otworzyć się na DUCHA ŚWIĘTEGO.

Czasem przychodzą mi takie myśli taki głupie podszepty… że  boję się modlić o coś bo przecież nie wiem jaki to będzie miało skutek.  Nie którzy nei potrafią wierzyć w to że Bóg wysłuchuje nas. mogę pwoeidzieć ze Bóg wysłuchuje moje prośby. Każdą.

Wiem też że za rzadko korzystam z daru modlitwy.
Wiem że lepiej jak się modli za siebie ale dla innych.

Panie,
To był wspaniały dzień. Pozwoliłeś mi usłyszeć Twoje słowo. Spotkać się z bliskimi mi osobami i mieć trochę czasu spokojnego.
Proszę Cię abym jutrzejszego dnia nie skrzywdziła nikogo. Wiesz jak martwi mnie to że nie umiem odkryć mojego powołania życiowego. Proszę Cię Boże abym w przyszyłosci robiła coś co będzie dobre dla drugiego człowieka i przyniesie Tobie chwalę

Nie martwmy się o nasze życie... Oddajmy mu się każdego dnia. Do końca.
To jego życie nie nasze.
I otym pameitajmy każdego dnia zamykając oczy.
On chce żebyś TY była/był szczęśliwa/y. Każdy z nas był szczesliwy.

Mówiąc o darze modlitwy ciągle nadchodzi mnie refleksja na temat tego jak mu mało oddajemy każdego dnia. WSZYSTKO jest JEGO.
Trudno nie przywołać tu słów – „Proście, a będzie WAM dane”.

Czy modlisz się za siebie? Za rodziców? Za najważniejsze sprawy?
Czy dziękujesz Bogu w modlitwie? Za to co masz ? za dobre chwile? Za to co trudne?
Czy w ciszy tak po prostu go uwielbiasz?
Czy przyjmujesz komunię za bliskie Ci osoby?
Nie mówię, że każda modlitwa musi być okazją żeby „coś dostać”, ale czemu tak rzadko się modlimy za innych?
On jest Panem wszystkiego. On czeka na to co chcemy mu powiedzieć. On w ciszy tabernakulum TRWA.

Za każdym razem jak jest moment podniesienia podczas Mszy dziękuje Mu . Za ten Krzyż, za to że mnie odkupił. Za to że cierpiał za mnie na krzyżu.

Jednak z modlitwą wydaje mi się, że najczęściej pojawiają się problemy kiedy albo popadamy w rutynę albo kiedy nie czujemy „fajerwerków”.
Ile razy było tak że trudno było mi się modlić bo plan dnia mów był krótko mówiąc kiepski..
Kiedy nie było rano, ani wieczorem chwili żeby z Nim porozmawiać.
Pamiętajmy że czasem idziemy przez pustynie. Że będziemy pozornie sami jak On na pustyni. Modlac się prosząc, będziemy mówić a będziemy się czuć pozornie jak byśmy mówili sami do siebie.
Może tak masz zawsze?
Może nigdy nie poczułaś/poczułeś że może być inaczej.
Wytrwałości.
Albo ku zadziwieniu samego siebie.
Módl się o to, żeby dobrze się do Niego modlić.

Mamy się modlić tak jakby wszystko zależało od NIEGO. A działać jak by zależało od Nas.

Ktoś z żartem powiedział:
„Panie Boże, idę spać. To jest Twoje życie więc Ty się o nie martw. A ja się wyśpię, żeby mieć siły na jutrzejszy dzień.”