jak bumerang powracające do mnie dwa słowa.
praca, pracowitość.
najlpiej mieć wszystko od razu. żeby tak się po prostu zadziało.
żeby się zakochać. ot tak na wakacje. żeby nie być samotnym. żeby Bóg był blisko żeby zaszaleć żeby coś się działo. żeby ciągle coś się działo.
a spokój a nuda to co innego.
ktoś spytał o marzenia ... i okazały się takie "drobne" "codzienne" "małe"
dużo dziwnych słów się zbiera i myśli.
chce poczekać. chce stać się lepsza. chce żeby było dobrze.
ktoś mi wczoraj powiedział, że chodzimy do duszpasterzy po ten wspaniały wynalazek na nasze życie po zastrzyk energii po dawkę leku na "całe zło". Sprawa polega na tym aby samemu wypracować swój rytm, swój czas i włożyć w swoje życie ogrom pracy.
Trudne słowa, bo tak łatwo oczarować się wynalazkami tego co nas otacza, tak ąłtwo znaleźć wymówki, tak łatwo przestać od siebie wymagać.
na nowo każdego dnia. spojrzeć na siebie na nowo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz