Mam wrażenie, że nasze życie można poukładać jak rozdziały w książce. Jeśli tylko usiądziemy na spokojnie możemy zobaczyć, że na pewnych etapach jesteśmy czegoś uczeni przez Boga. Coś konkretnego w nas dojrzewa, coś ma na nas wpływ i większe znaczenie.
Pytanie co jest dla nas priorytetem i jak byśmy nazwali swoj rozdział książki.
Czy żyjemy tak, że to ludzie maja na nas najwiekszy wpływ i każdy rozdział nazwalibyśmy imieniem drugiego człowieka. Od relacji do relacji która w tym momencie jest dla nas najważniejsza. Czy rozdział byśmy nazywali od miejsca w którym aktualnie jesteśmy. Czy rozdział nazwalibysmy tym do czego akurat dążymy.
Jeśli tak robimy odcinamy się od bożej łaski, od Boga, to wtedy budujemy życie na tym co nam się wydaje słuszne.
Budujemy na brakach, które spowodowane są naszymi grzechami.
W momentach w których przestaje próbować żyć po swojemu, w których puszczam palce i pozwalam Bogu sterować swoim życiem dostrzegam, że Bóg Ojciec prowadzi mnie przez życie. Ucząc delikatnie jak tylko On potrafi, ŻYCIA PEŁNIĄ . Prowadzi spokojnie z miłością, aż na pewne rzeczy choć trochę spojrzę przez Jego pryzmat. Przez pryzmat miłości.
Bóg przeprowadza nas przez pewne rozdziały. Jeśli tylko nabierzemy oddechu od codzienności to możemy dostrzec we wszystkich doświadczeniach, zarówno w dobrych i złych ze zmierzaja one w jednym kierunku. I tak widzę jak dojrzewalam do tego czym jest kobiecość
Ostatnio uczy mnie wolności i tak wszytko co się działo powoduje ze jesten choc troche bardziej Boga niż swoich planów. On to robi delikatnie. Jednak trzeba na to dać zgodę, że chcemy być uczeni przez niego.
Jeśli codziennie nie będę się modlić prosić o wypełnienie Jego woli to wszystko co będę robić będzie krótkotrwałe i zbudowane o moich siłach.
Jeśli chce być uczona przez Boga jeśli chce żyć pełnią. Musze zaufać i modlić się o Jego wolę.
Jeśli pozwolę, żeby to On nazywał rozdziały w życiu, a nie my sami mamy szansę na PEŁNIĘ ŻYCIA.
Dlaczego o tym piszę?
Pamiętam jak pewnego czasu podjęłam modlitwę o dobrego męża. Komuś mogłoby się wydawać, że wypełnieniem moich modlitw jest dobry mąż.
Jednak jestem pewna, że nie o to chodzi.
Mam stu procentową pewność w Bogu, że modlitwa o dobrego męża czy w innej intencji jest otworzenie się na łaskę. Nie chodzi o to żebym się modliła i nagle spadnie mi z nieba mąż :) (choć mógłby :) )
Mysle ze chodzi o to, że Bóg mnie musi wyprowadzić z grzechów, prowadzić tak w życiu żebym była w stanie wejść w relacje w której mogę dla kogoś być dobra żona. By wiedzieć czego szukać w relacji by wiedzieć jakiego męża szukać.l by rany w moim sercu, zadane czasem przeze mnie sama, miały czas na uleczenie.
To tylko przykład.
Myślę że modlitwa otwieramy się na kolejny rozdział. Pozwalamy Bogu działać i trzeba wytrwałości w tych modlitwach, bo przez grzech oddalamy się od Boga, a modlitwa na nowo się do niego zbliżamy.
Wytrwałości w modlitwie, cierpliwości do nowych rozdziałów w życiu :)


