Możliwe że to co tu pisze się powtarza. Może powinnam na to
uważać. Zwracać uwagę. Ale piszę dla siebie. Pisze bo może ktoś co przeczyta co
go zainteresuj. Bo może ktoś jakimś przypadkiem zajrzy i będzie chciał czytac
(?) o mojej relacji z Bogiem? może to coś da..
Nie ważne nie o tym chciałam pisać albo nad tym się
rozwodzić. Wiem że mimo tego że coś się powtarza tu to nie przypadek. Bo albo
to znak tego ze to dla mnie wazne, albo może jakimś potwierdzeniem że to
faktycznie jakoś jest istotne dla mojej wiary czy to pop prostu jakiś mój życiowy smok z którym
tocze walkę. Coś możliwe z tych opcji :)
Po raz kolejny doświadczyłam tego że musimy musimy musimy.
Pamiętać o dialogach samych z sobą. Każdy ma swój sposób na swoje własne
dialogi. Ale nigdy nie może my o nich zapomnieć. Nie możemy siebie zagłuszać
siebie wplątać w coś co nie pozwala nam dyskutować samemu ze sobą. Jeśli nie
wiesz jak to próbuj próbuj. Rób coś co Ci sprawia przyjemność a przyczym możesz
swobodnie skupić się na sobie i myśleć. O sobie, swoim życiu. Może przerodzi
się to w modlitwę może w nic może w jakiś płacz śmiech. Ale trzeba rozmawiać
samemu ze sobą. I trzeba by przy tej rozmowie był Bóg. Może to pisanie do
siebie może to gra na instrumencie. Ale nie możemy stawiać swojego życia tak że
siebie zagłusamy czymś co zagłusza nasze myśli swobodne myśli. Przecież nawet
dobra muzyka może być zagłuszeniem. Nadmierny perfekcjonizm czy ogladanie
seriali i filmów (tak ja znów o tym to mój smok. Przedstawiam go : mój smok
zagłuszacz: filmowy znawca komedii romantycznych i seriali wszelkiej treści),
mogą być to inne zagłuszacze wszystko co powoduje że nie możemy gadać sami ze
sobą.
A jest o czym gadać o tym jak się czujemy z tym co aktualnie
w życiu robimy czy jesteśmy z siebie zadowoleni czy realizujemy spełnaimy swoje
marzenia. Nasze własne rozmowy zdecydowanie powinny być rozmawami jak z
najlepszym przyjacielem. Bo jestem soboa która wie ze trzeba patrzec na swój
świat z pewnej odmiennej perspektywy :) nie popadajmy w przesady :D nie
rozmawiajmy ze sobą ciągle :) ? no wiadomo o co chodzi ;P jak będziemy ciągle
ze sobą rozmawiać możemy popaść w coś nei dobrego - w nadmierne rozważania i
stanie w miejscu. Bez ruszania się do przodu. Możemy w kółko i w kółko
zastanawiać się czy dobrze żyjemy. Czy dobrze coś zrobiliśmy czy wszystko jest
ok. i pytań może być ciągle i ciągle co raz więcej. A to chyba nie potrzebne.
Oczywiście musi być złoty środek. Mmyślę że trzeba wziąć ster swojego życia w
swoje ręce z Bogiem w sercu obrać dobry kurs. I jakby nei rozważająć i nie
podważając najważniejszej roli Boga w tym kursie pamętać że czasem potrzebny jest odpoczynek i
spojrzenie na to ile się rpzepłyneło i rozmowa ze sobą czy jesteśmy z siebie
zadowoleni. Czy to co robimy jest zgodne z naszymi zasadami i czy sami siebie
się nie wstydzimy.
Czułam dziś jak bardzo ktoś nie chciał żebym sama siebie nie
usłyszała żębym w rozmowie ze samą sobą nie dopuściła prawdy i słów Boga co
dobre a co złe w moim życiu. Moje nastawienie negatywne na samą siebie aż
kipiało z moich słów a wystarczyło zagłuszyć zagłuszacze i dopuścić do siebie
prawdę. Tą jedyną. Jezusa z Nazaretu .
ps.
napisałam ten post, a potem nastąpił ciężki dzień. o tym co sie czulo i myslalo chyba nei warto pamietac. musza isc gdzies gdzie sie ich nie rusza. tylko one wychodza jak smoki. a walka jest wyczerpujaca.
Drogi Boże,
Pomóż mi walczyć z tym co we mnie najtrudniejsze.
A.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz