piątek, 3 maja 2013


Możliwe że to co tu pisze się powtarza. Może powinnam na to uważać. Zwracać uwagę. Ale piszę dla siebie. Pisze bo może ktoś co przeczyta co go zainteresuj. Bo może ktoś jakimś przypadkiem zajrzy i będzie chciał czytac (?) o mojej relacji z Bogiem? może to coś da..
Nie ważne nie o tym chciałam pisać albo nad tym się rozwodzić. Wiem że mimo tego że coś się powtarza tu to nie przypadek. Bo albo to znak tego ze to dla mnie wazne, albo może jakimś potwierdzeniem że to faktycznie jakoś jest istotne dla mojej wiary czy to  pop prostu jakiś mój życiowy smok z którym tocze walkę. Coś możliwe z tych opcji :)
Po raz kolejny doświadczyłam tego że musimy musimy musimy. Pamiętać o dialogach samych z sobą. Każdy ma swój sposób na swoje własne dialogi. Ale nigdy nie może my o nich zapomnieć. Nie możemy siebie zagłuszać siebie wplątać w coś co nie pozwala nam dyskutować samemu ze sobą. Jeśli nie wiesz jak to próbuj próbuj. Rób coś co Ci sprawia przyjemność a przyczym możesz swobodnie skupić się na sobie i myśleć. O sobie, swoim życiu. Może przerodzi się to w modlitwę może w nic może w jakiś płacz śmiech. Ale trzeba rozmawiać samemu ze sobą. I trzeba by przy tej rozmowie był Bóg. Może to pisanie do siebie może to gra na instrumencie. Ale nie możemy stawiać swojego życia tak że siebie zagłusamy czymś co zagłusza nasze myśli swobodne myśli. Przecież nawet dobra muzyka może być zagłuszeniem. Nadmierny perfekcjonizm czy ogladanie seriali i filmów (tak ja znów o tym to mój smok. Przedstawiam go : mój smok zagłuszacz: filmowy znawca komedii romantycznych i seriali wszelkiej treści), mogą być to inne zagłuszacze wszystko co powoduje że nie możemy gadać sami ze sobą.
A jest o czym gadać o tym jak się czujemy z tym co aktualnie w życiu robimy czy jesteśmy z siebie zadowoleni czy realizujemy spełnaimy swoje marzenia. Nasze własne rozmowy zdecydowanie powinny być rozmawami jak z najlepszym przyjacielem. Bo jestem soboa która wie ze trzeba patrzec na swój świat z pewnej odmiennej perspektywy :) nie popadajmy w przesady :D nie rozmawiajmy ze sobą ciągle :) ? no wiadomo o co chodzi ;P jak będziemy ciągle ze sobą rozmawiać możemy popaść w coś nei dobrego - w nadmierne rozważania i stanie w miejscu. Bez ruszania się do przodu. Możemy w  kółko i w kółko zastanawiać się czy dobrze żyjemy. Czy dobrze coś zrobiliśmy czy wszystko jest ok. i pytań może być ciągle i ciągle co raz więcej. A to chyba nie potrzebne. Oczywiście musi być złoty środek. Mmyślę że trzeba wziąć ster swojego życia w swoje ręce z Bogiem w sercu obrać dobry kurs. I jakby nei rozważająć i nie podważając najważniejszej roli Boga w tym kursie  pamętać że czasem potrzebny jest odpoczynek i spojrzenie na to ile się rpzepłyneło i rozmowa ze sobą czy jesteśmy z siebie zadowoleni. Czy to co robimy jest zgodne z naszymi zasadami i czy sami siebie się nie wstydzimy.
Czułam dziś jak bardzo ktoś nie chciał żebym sama siebie nie usłyszała żębym w rozmowie ze samą sobą nie dopuściła prawdy i słów Boga co dobre a co złe w moim życiu. Moje nastawienie negatywne na samą siebie aż kipiało z moich słów a wystarczyło zagłuszyć zagłuszacze i dopuścić do siebie prawdę. Tą jedyną. Jezusa z Nazaretu . 


ps.
napisałam ten post, a potem nastąpił ciężki dzień. o tym co sie czulo i myslalo chyba nei warto pamietac. musza isc gdzies gdzie sie ich nie rusza. tylko one wychodza jak smoki. a walka jest wyczerpujaca.

Drogi Boże,
Pomóż mi walczyć z tym co we mnie najtrudniejsze.
A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz