Po ostatnim kazaniu u Dominikanów trudno nie wrócić do słów
dominikanina który mówi otwarcie o tym że na „straży naszej wyobrażni musimy
postawić strażnika wtedy żadne myślwice nie będą wstanie nas zbombardować” :) niby żartobliwe, ale.
Świadome prowadzenie życia duchowego wprowadza ład w całym naszym życiu. codzienna refleksja nad tym co zrobiłam dobze co xle - prosty rachunek sumienia powoduje że porządkujemy własne emocje. co sprawia że emocje są przez nas często ukategoryzowane (?)
nei są ciągle kipiącymi emocjami. podjęta próba zrozumienia przyczyny i skutków. Otworzenie się na Boga powoduje że możemy się uchronić od następnego błędu, albo po prostu.. nie obwiniać się za coś czego nei zrobiliśmy..
musimy wiedzieć co powoduje że występuje u Nas grzech. co rozbudza albo przygłusza to co powoduje ze nie uciekamy do grzechu
Dominikanin mówi o trzech rzeczach które rozbudzają naszą
wyobraźnie ( podkreslał ze cała nasza wyobraźnia nie prowadzi do grzechu w końcu nic nie jest białe ani czasrne w tak ogggggggggggromnym skrócie. jest szara sfera naszej wyobraźni ktora pobudza w nas pragneinia ktore moga byc w naszym konkretnym przypadku prowadzace do grzechu) i prowadzą nas do grzechu.
Bo to w wyobraźni rozpoczyna się nasz grzech.
Nie ujmę to tak dosłownie ale Dominikanin powiedział o
pilnowaniu tego co mówimy tego co jemy i o myśleniu o śmierci.
prosto z mostu. jestem kobietą. oglądam komedie romantyczne (tak tak zdecydowanie za dużow sowim czasie) uwielbiam czekoladę.
jedno wzbudza pragnienie o białym ksieciu na rumaku. albo chociaz o szczesliwej milosci spaczajac jej wyobrazenie
a drugie ogłusza.?
wiem genaralizuje. wszystko w zdrowych proporcjach.
ale włąsciwie wyjscie z nałogowego ogladania komedii romantycznych w moim przypadku i trybie aktualnym zycia nie jest łatwe.
to tak samo z tym że twierdzimy że coś jest dla naszego relaksu.
wydaje mi się że musimy stanąć w prawdzie przed tym co jest RELAKSEM a co po rpostu ponownie nas ogłupia. ogłuszana nasz umysł i naszą świadomość.
ostatnio na prawdę dużo siedzę w domu i zaczynam odczuwać jaką różnice robi "odpoczynek" od ODPOCZYNKU.
zwykłe "pójście" (raczej ze skręconym kolanem to powiedizałabym wysłanie kogoś :D ) po czekoladę a włożenie trochę wysiłku i upieczenie czegoś.
różnice sprawia rpzyjemne obejrzenie filmu z kimś. a kolejny serial w internecie.
tu nie trudno wrócić do celebracji życia.
zwykłych chwil i ich wykorzystaiu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz