Potrzeba snu i przystosowanie do upału towarzyszyła mi cały dzień. Wczoraj Przed 8 było już 25 stopni. Teraz jest 39.
Zmęczenie to taki mały potwór który nie wiesz kiedy się i jak objawi. Pojawia się znienacka w braku uśmiechu czy sile na kolejny zachwyt. A w Padwie jest czym się zachwycać. Myślałam że jest dużo mniejsza. Jak się skupisz tylko na bazylice św Antoniego dużo możesz stracić . Nie można przestać się zachwycać. Typowe włoskie wąskie uliczki. Małe grupki Włochów skupionych przy barze na szybkie espresso. I przepiękne balkony i tarasy które wprost zachęcają by późnym południem rozkoszować się tam kolacja. To miasto rowerzystów. ZDECYDOWANIE mniejsze prawa masz tu jako pieszy i mniejszy chodnik niz wyznaczone pasy dla rowerow. Lub po prostu jedz z Włoskim temperamentem.
Spalysmy u Dominiki z którą jutro może zobaczymy kawałek Padwy.
Dziś Ze względu na upały wybrałysmy autobus (z klimatuzacja, są na prawdę tanie) do Treviso.
;)
Jest pięknie!
P.s.
Moda na sukces po włosku brzmi bardzo zabawnie ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz